środa, 29 lipca 2015

"Angelfall"- Susan Ee



Tytuł polski: Angelfall
Tytuł oryginalny: Angelfall
Autor: Susan Ee
Tłumacz: Jacek Konieczny
Wydawnictwo: Filia
Ilość stron: 308

Anioły zstępują na Ziemię. Jednak nie są przyjaźnie nastawione. Mordują ludzi, niszczą miasta i państwa. Jakby tego było mało, na ulicach rządzą gangi. Jak pozostali ludzie mogą sobie radzić w takich warunkach? Penryn się udaje. Ona, jej matka i siostra poruszająca się na wózku, nieustannie muszą zmieniać miejsce pobytu. Uciekają przed gangami i aniołami, które bezwzględnie zabijają ludzi, którzy stają im na drodze. Do czasu. Pewnego razu siostra Penryn zostaje porwana, a główna bohaterka wyrusza w pościg, aby ją ratować. Lecz nie jest sama. Towarzyszy jej Anioł Raffe, któremu pobratymcy odcięli skrzydła. Czy oboje wytrwają w dziwacznym układzie, do którego przystąpili?

„Po raz pierwszy w życiu jestem dumna z bycia człowiekiem. Owszem, mamy mnóstwo wad. Ulegamy słabościom, jesteśmy zagubieni, brutalni i zmagamy się z wieloma problemami. Nieważne, i tak cieszę się, że jestem córą człowieczą.”

Podobnie jak w przypadku „Delirium”, po „Angelfall” sięgnęłam, ponieważ poleciła mi je przyjaciółka. Spodziewałam się raczej grubej książki, ale mimo niewielu stron, jestem bardzo zadowolona z lektury. Przekonajcie się, dlaczego.
Penryn to odważna, silna nastolatka, która przez atak aniołów, szaleństwo matki i niepełnosprawność siostry musiała w błyskawicznym tempie dorosnąć. Tylko ona mogła sprawować funkcję „głowy rodziny”. I idealnie się do tego nadawała. Po porwaniu Paige, Penryn pokazała, że jest na tyle zdeterminowana, aby odnaleźć siostrę, że sprzymierzyła się ze swoim wrogiem. Nieustannie udowadniała, że nie jest kolejną słabiutką i głupiutką dziewczynką, tylko dojrzałą młodą kobietą, która dla swojej siostry jest gotowa zapłacić najwyższą cenę.

„Od początku wiedziałem, że lojalność cię zgubi. Nie przyszło mi tylko do głowy, że będzie to lojalność wobec mnie.”

Kolejną ważną postacią jest oczywiście nasz Anioł! Raffe to potężny, utalentowany wojownik, któremu pewnego razu pobratymcy ucinają skrzydła. Nigdy nie okazał strachu, a już szczególnie wobec głównej bohaterki. Z początku był nieco nieufny wobec Penryn, ale czego innego można się było spodziewać? Jednak z czasem zaczął się otwierać i ukazywać swoją prawdziwą naturę. Wszyscy sądzili, że Anioły to okrutne, bezwzględne istoty, ale Raffe pokazał, że potrafią się również o kogoś troszczyć i mimo wszelkich oporów, mają uczucia.

„Matka gdzieś zniknęła. Uznaję, że jako osoba doświadczona w tego rodzaju sprawach, pozwala mi rozprawić się bez świadków z moim osobistym demonem.”

Postacią, którą polubiłam chyba najbardziej w całym „Angelfall” była… matka Penryn. Od początku do końca była kobieta szaloną, zmagającą się z „demonem, który ją dręczy”. Wierzyła w najróżniejsze zabobony, a jej zachowania nie można było przewidzieć. Ponad to, zawsze była o krok przed Penryn. Z pewnością tak… barwnej postaci nie spotkałam w wielu książkach.

„No pięknie! Świat chyli się ku upadkowi, matka, jeszcze bardziej szalona niż zwykle, krąży po ulicach opanowanych przez gangi, siostrę porwały mściwe anioły, a ja się przejmuję tłustymi włosami i nieświeżym oddechem.”

Moim zdaniem, autorka naprawdę się postarała, przy tworzeniu tak dystopijnego świata. Czasami nawet dostawałam gęsiej skórki podczas czytania! Jednak sądzę, że Susan Ee mogła nieco zwolnić z akcją, ponieważ bywało tak, że musiałam cofnąć się o rozdział podczas czytania, bo nie wiedziałam, jak doprowadzono do danego wydarzenia.

„Muszę uczciwie przyznać, że matka nigdy wcześniej nie bawiła się zwłokami, a przynajmniej nic mi o tym nie wiadomo.”

Okładka książki jest ładna i bardzo pasuje do „Angelfall”. Czcionka jest duża, więc bardzo szybko się czyta. Dodatkowo, urzekły mnie drobniutkie zdobienia na początku każdego rozdziału. Tak mała rzecz, a cieszy :)

„Czasami kiedy błądzimy po omacku, wpadamy na jakiś dobry pomysł.”

„Angelfall” to wspaniała książka o miłości do siostry, miłości tak silnej, że bez zawahania wyrusza się w pościg, podczas którego można zginąć w każdej chwili. Polecam fanom dystopii, stworzeń nadprzyrodzonych i… zakazanej miłości.

„Aniele, stróżu mój… szeptaliśmy przez setki lat. Myliliśmy się. Teraz to ONE okazały się naszym największym koszmarem.”

Czy ktoś już czytał „Angelfall”? A następną część? Jak tak, to która według Was jest lepsza? Osobiście jeszcze nie czytałam, więc chciałabym się dowiedzieć ;)

19 komentarzy:

  1. Hmm, nie przepadam za fantastyką, ale może nadejdzie dzień, kiedy się do niej przekonam? Kiedyś podobnie miałam z biografiami, a dziś bardzo chętnie je czytam:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja miałam tak samo z romansami. Kiedyś ich wręcz nienawidziłam, a teraz mogłabym je czytać całymi dniami i ciągle szukam w innych książkach jakichś wątków romantycznych ;)

      Usuń
  2. Bardzo lubię tę książkę, jednak drugą część czytałam 3 razy dłużej ;/
    gabxreadsbooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aż tak strasznie się ciągnie? A byłam pewna, że druga część będzie lepsza od pierwszej ;)

      Usuń
  3. Nie wiem, czy dotychczas czytałam jakąś książkę o aniołach, prócz "Tam, gdzie spadają Anioły" Doroty Terakowskiej. :) Twoja opinia o tej książce jest bardzo kusząca, więc zapisuję sobie tę lekturę do "chciejów przeczytania" :)
    PS. Życzę wielu komentarzy i motywacji do prowadzenia bloga! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nieprzyjazne anioły są też w serialu Dominion. ;) Matka, o której piszesz we wpisie, mnie zainteresowała. Istotnie wydaje się barwną postacią. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie muszę koniecznie obejrzeć ten serial ;)
      A matka Penryn była rewelacyjna :)

      Usuń
  5. Słyszałam wiele skrajnych opinii na temat tej książki, sama z chęcią bym przeczytała by na własnej skórze przekonać się jak to z nią naprawdę jest ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdy przeczytasz, koniecznie podziel się ze mną opinią na temat tej książki :)

      Usuń
  6. Kiedy będę miała czas i znajdę tę książkę gdzieś, to sięgnę po nią. Opinie czytałam różne, a dobrze by było samemu się przekonać czy taki diabeł straszny jak go malują! :D

    http://majkabloguje.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Twoja recenzja naprawdę zachęca do przeczytania tej książki, chyba się w końcu skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  8. ależ zachęcająca recenzja! w sumie nie spotkałam się jeszcze z książką,w której anioły byłyby złe,jeśli mnie pamięć nie myli...dlatego ta seria bardzo mnie zaintrygowała! do tego wątek szalonej matki,haha! na pewno by mi się spodobała,uwielbiam wszelkie nienormalne postaci!w wolnej chwili na pewno przeczytam,bo wielbię fantastykę,najpierw jednak muszę rozprawić się z moimi stosami... :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie przepadam za fantastyką, ale planuję dać jej szansę więc może kiedyś przeczytam tę książkę :))

    OdpowiedzUsuń
  10. Zostałaś nominowana do TAGu na moim blogu http://majkabloguje.blogspot.com/2015/07/7deadlysinsbooktag.html Buziaki! :*

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi bardzo miło, gdy skomentujesz, podzielisz się ze mną swoją opinią dotyczącą danego postu. Lecz proszę, nie obrażaj nikogo :)