piątek, 31 lipca 2015

"Rywalki"- Kiery Cass



Tytuł polski: Rywalki

Tytuł oryginalny: Selection

Autor: Kiera Cass

Tłumacz: Małgorzata Kaczarowska

Wydawnictwo: Jaguar

Ilość stron: 333

Już niedługo rozpoczną się Eliminacje. Wtedy trzydzieści pięć dziewcząt wybranych z całego państwa wyjedzie do zamku, aby walczyć o serce księcia Maxona, koronę i lepsze życie. Nieoczekiwanie, do Eliminacji dostaje się America Singer- Piątka, należąca do rodziny biednych artystów. Dziewczyna wyrusza do pałacu, aby dla dobra rodziny starać się i zwyciężyć. Niestety oznacza to również rozstanie z jej ukochanym- Aspenem. Jak poradzi sobie biedna nastolatka w takiej sytuacji?


„To, co dla mnie wydawało się czymś niewiele lepszym od programu rozrywkowego w telewizji, dla niego było jedyną szansą na szczęście.”



I znowu dotarliśmy do książki, w której główna bohaterka irytuje. Agh! A już sądziłam, że przez dłuższy czas od tego odpocznę. America wydawała mi się całkiem fajną, utalentowaną dziewczyną, dobrą siostrą i córką, ale tylko w pierwszych siedmiu rozdziałach. Później zaczęła mnie drażnić niezdecydowaniem w sprawach miłosnych i… dwulicowością.


„Jeśli pozwolisz mi zostać […] Nie byłoby ci wygodniej, gdybyś miał jakąś wtyczkę? Kogoś, kto by ci pomagał? No wiesz, przyjaciela?”
 

Jednak Ami przebolałam i skupiłam się na Maxonie. Miły, szarmancki, lojalny książę, który nigdy nie miał dziewczyny i dopiero podczas tych Eliminacji po raz pierwszy poszedł na randkę. Polubiłam go. I to bardzo! Oczywiście, został przedstawiony jako ideał, co nieszczególnie mnie urzekło, ale niektóre drobne wady, które wyłapałam, przekonały mnie do niego :)
Warto również wspomnieć o Aspenie- pierwszym ukochanym Ami. Jako Szóstka zatrudniał się jako służący, pełnił w domu rolę „głowy rodziny” i jeszcze do tego starał się zarobić jak najwięcej, żeby zapewnić w przyszłości dobrobyt swojej Americe. Jednak zanim zdążyłam go polubić, Aspen zrobił coś, przez co dogłębnie go znienawidziłam. Miał dobre intencje, ale dotąd nie mogę pozbyć się myśli, że było to okrutne.
„Nie wybieram ani jego, ani ciebie. Wybieram siebie.”
Antyutopia tego dzieła z pewnością mnie zaciekawiła, lecz sądzę, że była niepotrzebnie spłycona. Z początku można było poczuć tę biedę i nieszczęście ludzi z niższych klas, ale gdy America trafiła już do pałacu, wątek jakby nagle się urwał. Rozumiem, że prawdopodobnie cały ten podział klasowy był tylko po to, aby ukazać, że nawet biedna dziewczyna może być szczęśliwa z wspaniałym księciem, ale zdaje mi się, że niektóre rzeczy nie wyjaśniły się. A może ja je przeoczyłam? Kto wie… ;)
„… pierwsza miłość zostaje z tobą na całe życie.”
Styl autorki był lekki, dzięki czemu, czytało mi się niesamowicie szybko. Dodać do tego dużą czcionkę i niebywale piękną okładkę i sukces jest niemal pewny. Zawsze mówiłam „nie oceniaj książki po okładce”, lecz mimo wszystko, i tak to robię. I dobrze mi z tym. Bowiem mimo wszelkich moich narzekań na „Rywalki”, książka ta jest jedną z moich ulubionych. Zaskoczeni?? :)
„Czasami, aby coś ukryć, najlepiej robić to na oczach wszystkich.”
Książka „Rywalki” urzekła mnie już od pierwszego rozdziału. Muszę przyznać, że byłam bardzo zaskoczona tym, jak miło mi się czyta. Najwidoczniej mimo tych niedociągnięć, o których wspominałam, bajkowa historia miłosna połączona z reality show wystarczyła, aby przyciągnąć mnie i zatrzymać do samego końca :)
„Ty sobie nie dajesz rady z płaczącymi kobietami, a ja nie radzę ze spacerami u boku księcia.”

No i jak Wam się czytało, kochani? Lepsze „Rywalki” czy „Czerwona królowa”? Bo jak dla mnie są bardzo podobne ;)
 

4 komentarze:

  1. Nie czytałam ani Rywalek ani Czerwonej królowej, ale do obu tych pozycji się zbieram, a właściwie do ich zakupu :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie wiem czy to zauważyłaś, ale Rywalki to takie Igrzyska Śmierci w wydaniu Royal. Pozdrawiam i zapraszam do mnie, Maniaczka ;)
    countrywithbooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Możliwe, ale... ja jeszcze nie czytałam Igrzysk Śmierci, więc nie mogę ich porównać do "Rywalek" ;)

      Usuń

Będzie mi bardzo miło, gdy skomentujesz, podzielisz się ze mną swoją opinią dotyczącą danego postu. Lecz proszę, nie obrażaj nikogo :)