piątek, 28 sierpnia 2015

"Nigdy nie gasną"- Alexandry Bracken



Tytuł polski: Nigdy nie gasną

Tytuł oryginalny: Never fade

Autor: Alexandra Bracken

Tłumacz: Magdalena Krzysik

Wydawnictwo: Otwarte

Ilość stron: 477




Uwaga: w recenzji mogą pojawiać się spojlery dotyczące części pierwszej!



Życie Ruby bardzo się zmieniło, odkąd usunęła się ze wspomnień Liama i dołączyła do Ligi Dzieci. Teraz była liderką w czteroosobowej drużynie, nauczyła się kontrolować swoją zdolność, poświęcała wiele czasu na treningi, wyruszała na misje i starała się zapomnieć o tym, co było kiedyś. Do czasu, aż ma wziąć udział w zadaniu, polegającym na uwolnieniu więźnia z rąk żołnierzy. Podczas tej misji, nie tylko zachowanie opiekunów jest szokujące dla głównej bohaterki. Bo jak inaczej może zareagować, gdy okaże się, że owym więźniem, którego ma uratować, jest starszy brat Liama- Cole Stewart?



„To własne wspomnienia, nie duchy, nawiedzają ludzi.”


Na „Nigdy nie gasną” czekałam te pół roku z wielkim utęsknieniem, ale muszę przyznać, że gdy wreszcie nastał dzień premiery, a ja kupiłam tę książkę, całkowicie ją zaniedbałam. Skończyło się na tym, że czekała napoczęta na półce przez… trzy miesiące! Owszem, miałam wtedy kryzys w czytaniu, ale to nie usprawiedliwia (a może tak?) tego, że nie pochłonęłam kontynuacji mojej ulubionej książki w kilka dni, a wiedzcie, że teraz bardzo tego żałuję, bo tak świetna powieść kurzyła się na moim regale. Jednak mogę z dumą przyznać, że w końcu przemogłam się i to właśnie tak książka zakończyła mój czytelniczy kryzys! A dlaczego? Zaraz Wam wyjaśnię ;)

„Bo człowiek to znacznie więcej niż dane zapisane na kartce papieru czy pliku na komputerze.”

Zacznę od tego, co najbardziej mnie zaszokowało, a chodzi mi o wielką przemianę Ruby. Sama nie wiem, czy według mnie, na lepsze, czy gorsze. Z jednej strony to dobrze, że stała się odważniejsza i już nie wspominała co chwilę jakim to jest potworem, że opanowała swoją zdolność, usamodzielniła się i skrupulatnie dążyła do zakończenia każdej powierzonej jej misji. Ale z drugiej strony, ta przemiana nastąpiła w przestrzeni między pierwszą, a drugą częścią i mimo że nie jest to zabronione, ja zawsze wolałam widzieć tę powolną metamorfozę. A i tak mam wrażenie, że znacznie bardziej lubiłam tę „wcześniejszą” Ruby. A dlaczego? Tego sama nie wiem. Mimo że byłą odrobinę irytująca (jak każda bohaterka, nie oszukujmy się) to wydawała się bardziej naturalna niż ta doskonała we wszystkim „nowa” Ruby. Nawet mimo temu, co zrobiła Liamowi. A skoro jesteśmy już przy młodszym z braci Stewartów, Liam niewiele się zmienił. Nadal był słodki, opiekuńczy i troskliwy, chociaż może odrobinę… nieufny? Tak, to bardzo dobre określenie. Pulpet również przeżył przemianę. Stał się odważniejszy i z większą determinacją dążył do wyznaczonego celu. Grzechem byłoby nie wspomnieć o pewnej dwójce, a właściwie trójce, którą polubiłam najbardziej z nowych bohaterów. Vida i Jude należą do drużyny Ruby. Vida- nieprzejednana, złośliwa Niebieska, która za przyjaciół skoczyłaby w ogień. Jude- nieśmiały, czasami strachliwy Żółty, który swoją lojalnością przebił wielu bohaterów. A kto jest trzeci? Cole Stewart- brat Liama, urodzony przywódca, genialny strateg z taką charyzmą i silną wolą, że czasami (ale rzadko;)) żywiłam do niego sympatię większą niż do Liama! Jak widzicie, bohaterowie to grupka najróżniejszych charakterków, które nie raz i nie dwa, podbiją Wasze serca.

Mam wrażenie, że wariuję. Zupełnie jakby obraz twojej twarzy odcisnął sie na moim sercu. Nie pamiętam kiedy i nie rozumiem dlaczego, ale blizna ciągle tam jest i nie potrafię jej wyleczyć. Nie chce zejść. Ani zblednąć. A ty nawet na mnie nie spojrzysz.”

Tak jak w pierwszej części przez jedną trzecią książki był motyw ucieczki, tak tutaj jest wątek poszukiwań. Raz się on dłużył, a kiedy indziej był niesamowicie wciągający. Jednak tak czy inaczej, nie wyobrażam sobie książki bez niego. Już tak utarło się w mojej główce (po jednej książce!), że Alexandra Bracken wprowadza nieco monotonny wątek, który i tak, prędzej czy później, wyda się potrzebny i naturalny. Tak więc nie mam nic do zarzucenia w sprawie motywu poszukiwań :)

„Ile razy może się złamać jedno serce?”

Pani Bracken ma talent do łamania serc. I nie piszę tu tylko o tym, jak wspaniale potrafi budować napięcie poprzez opisy czy dialogi bohaterów, ale również nieco inny aspekt. „Mroczne umysły” zakończyły się odejściem Liama, a „Nigdy nie gasną”… czymś niemalże równie przygnębiającym. Wiem, że to zapewne po to, aby czytelnik sięgnął po następną część, jednakże uważam, że autorka mogła to rozegrać inaczej! Ci, którzy przeczytali, na pewno wiedzą, o co chodzi ;)

„Chcę poznać nie tylko twarz człowieka, ale też jego cień.”

W wielkim skrócie, książka „Nigdy nie gasną” to godna następczyni „Mrocznych umysłów”, zawierająca więcej akcji, szerszy zakres charakterów bohaterów i niezwykle dużo sytuacji smutnych, strasznych i radosnych. Mimo że wydawała mi się nieco gorsza od swojej poprzedniczki, jestem pewna, że fanom „Mrocznych umysłów” z pewnością się spodoba :)

„Z opresji ratuję tylko damy, faceci muszą sami sobie radzić.”


A Wy jak sądzicie, „Nigdy nie gasną” to książka lepsza od „Mrocznych umysłów”? A może jeszcze nie czytaliście dopiero macie zamiar się na nią zabrać?


Ta recenzja bierze udział w konkursie:

http://www.kolejnyrozdzial.pl/2015/07/wakacje-z-ksiazka-konkurs.html

10 komentarzy:

  1. Hej, nominowałam Cię do Oscarowego Tagu książkowego. Szczegóły znajdziesz na: http://kaniafrania.blogspot.com/2015/08/oscarowy-tag-ksiazkowy.html . Mam nadzieję, ze podejmiesz się wyzwania. Życzę miłej zabawy.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo! Z pewnością niedługo go zrobię ;)

      Usuń
  2. Jeszcze nie przeczytałam, ale mam w planach i z pewnością niedługo to zrobię. Ciekawią mnie dalsze przygody moich ukochanych bohaterów, w szczególności Liama <3

    OdpowiedzUsuń
  3. W tym tygodniu skończyłam czytać "Mroczne umysły" i naprawdę mi się podobały ! Niechcący zaspoilerowałam sobie jednak zakończenie :/ "Nigdy nie gasną" znajdują się już na mojej czytelniczej chciejliście i mam nadzieję, że uda mi się je jak najszybciej poznać ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To tak, jak mi zaspojlerowano zakończenie trzeciej części... do tej pory nie mogę tego porządnie przeczytać ;(

      Usuń
  4. Super recenzja, książka w planach.
    Pozdrawiam.
    http://miedzy--stronami.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Najpierw muszę sięgnąć po pierwszy tom. Szkoda tylko, że po raz kolejny kontynuacja jest gorsza od poprzedniej części.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może Tobie będzie się bardziej podobała druga część! Tak, jak moim przyjaciółkom. Najlepiej samemu się przekonać ;)

      Usuń
  6. Mnie druga część podobała się mniej niż pierwsza, a trójka to już totalna klapa ;)

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi bardzo miło, gdy skomentujesz, podzielisz się ze mną swoją opinią dotyczącą danego postu. Lecz proszę, nie obrażaj nikogo :)