poniedziałek, 14 września 2015

"Klątwa tygrysa. Przeznaczenie"- Colleen Houck



Tytuł polski: Klątwa tygrysa. Przeznaczenie

Tytuł oryginalny: Tiger’s Destiny

Autor: Colleen Houck

Wydawnictwo: Otwarte

Seria: Klątwa tygrysa

Ilość stron: 383


Uwaga: w recenzji mogą pojawiać się spojlery dotyczące poprzednich części!

Za Kelsey, Renem i Kishanem już trzy misje wyznaczone przez boginię Durgę. Przed nimi największe wyzwanie: pełna niebezpieczeństw podróż w poszukiwaniu ostatniego daru bogini, ognistego sznura, ukrytego w pobliżu Zatoki Bengalskiej. Bohaterów czeka wyścig z czasem i konfrontacja ze złym czarownikiem Lokeshem.

Zobacz, jak zło ściera się z dobrem, a miłość z lojalnością, i dowiedz się, jakie jest prawdziwe przeznaczenie tygrysa.
Czy klątwa zostanie zdjęta raz na zawsze?
- lubimy czytać

„Nie ma żadnego przed ani żadnego po. Jest tylko to, co dokończone i to, co niedokończone.”

Ostatnia część mojej ulubionej serii dosłownie mnie poraziła! Do tej pory, gdy ją wspominam, przechodzą mnie dreszcze smutku i szczęścia. A dlaczego? Przekonajcie się ;)

„Warto przygotowywać się na jak najgorszy scenariusz, mając przy tym nadzieję, na jak najlepszy.”

Jestem pod wrażeniem tego, jak Colleen Houck się rozwinęła! Na początku pierwszej części bohaterowie bywali irytujący, a ich czyny i słowa nieprzemyślane i dziecinne, albo zbytnio przesłodzone. Jednak w ostatniej części serii można dostrzec, jak postacie dojrzały, wraz z poprawą stylu pisania pani Houck. Kelsey stała się jeszcze odważniejsza, mniej bezmyślna i muszę przyznać, że bardzo ją polubiłam! W każdej sytuacji zachowywała się naturalnie i starała znaleźć najodpowiedniejsze wyjście z problemu. Oczywistym jest, że miewała lepsze i gorsze dni, lecz to tylko udowadnia, że brak w niej sztuczności. Kishan zmężniał, stał się bardziej odpowiedzialny, a wszystko po to, aby być godnym serca Kelsey (mojego jest godny od pierwszej części <3). Tak jak Kelsey, starał się zawsze znaleźć najlepsze rozwiązanie, wyzbył się tego lekkiego egoizmu i skupił na ludziach, którzy go otaczali (niestety…). Ren wiele się nie zmienił od trzeciej części. Jednak zmianą jest z pewnością to, że jego upartość wskoczyła na następny poziom ;)

„Gdyby śmierć przyszła po mnie i wyglądała tak, jak ty, z chęcią bym za nią poszedł.”

Szanuję, naprawdę szanują Colleen Houck za tę poprawę stylu, ale również… wyobraźni! Kraina, do której tym razem przenieśli się bohaterowie, była chyba najlepszą ze wszystkich, a wzbogacona o szczegóły, zapadła mi w pamięć. Spostrzegłam nawet, że w tej części jest najwięcej opisów, a że je uwielbiam, gdy to zauważyłam, byłam przeszczęśliwa! I za to mam ochotę wystawić autorce pomnik… albo przynajmniej mini ołtarzyk w pokoju ;)

„Mądra kobieta używa wszystkich dostępnych narzędzi, żeby zdobyć to, czego pragnie.”

Jednak mimo tego, jak wspaniałe jest to dzieło, doszukałam się minusa (który minusem jest pewnie tylko dla mnie), a mianowicie- zakończenia! Ja rozumiem, że skończyło się szczęśliwie, najlepiej, jak się dało, aczkolwiek to działo się tak szybko, że dopiero po ukończeniu tych następnych dwóch rozdziałów, zdałam sobie sprawę, że to zakończenie CAŁEJ serii jest dla mnie bardzo smutne. Autorka sprytnie rozwiązała problem i właściwie dzięki temu dostałam odpowiedź na jedno dręczące mnie pytanie, ale TAK kończyć serię to grzech ciężki! Po przeczytaniu rozpaczałam cały dzień i reaguję tak samo, zawsze, gdy sobie przypomnę ten emocjonujący koniec.

„Istnieje pewne przysłowie, które mówi, że gdy ojciec pomaga synowi, cieszą się obaj; gdy zaś syn pomaga ojcu, obaj płaczą.”

Ze spraw czysto technicznych nie mam wiele do napisania. Okładka jak zwykle przepiękna, ale mimo urody tych wypukłych napisów, nie da się ukryć faktu, że się ścierają! W dodatku doszukałam się kilku literówek (dwóch chyba), ale to nie skandal :)

„Najpiękniejsze stworzenia, to często te najbardziej zabójcze.”

Jestem w stu procentach pewna, że każdy fan „Klątwy tygrysa” lub powieści z wątkami mitologicznymi bądź trójkątami miłosnymi, będzie zachwycony tą lekturą! Bo nie tylko okładka cieszy oczy, ale również treść :)

„Serce oddane ukochanej osobie, pokona każdą przeszkodę.”



A więc cała seria już za mną. Trochę smutno (a nawet bardzo po tym zakończeniu), ale nie będę się rozklejać tylko spytam, jak Wam się podobała „Klątwa tygrysa. Przeznaczenie”??

4 komentarze:

  1. Wezmę tytuł pod uwagę.
    Pozdrawiam.
    http://miedzy--stronami.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Do "Klątwy Tygrysa" ciągnie mnie od jakiegoś czasu. Najpierw muszę sięgnąć po pierwszy tom i dopiero wtedy przekonam się, czy będę miała okazję zapoznać się z dalszymi częściami w tym z "Przeznaczeniem".

    OdpowiedzUsuń
  3. Szczerze mówiąc to nie jest moja ulubiona seria ☺ nie rozumiem za bardzo uwielbienia dla niej, ale muszę przyznać że napisałaś bardzo dobrą recenzję ☺
    PS. Zapraszam na konkurs jesienny ☺

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ;)
      Ps. W konkursie już wzięłam udział ^^

      Usuń

Będzie mi bardzo miło, gdy skomentujesz, podzielisz się ze mną swoją opinią dotyczącą danego postu. Lecz proszę, nie obrażaj nikogo :)