wtorek, 8 września 2015

"Moja mroczna strona"- Gabrielle Zevin



Tytuł polski: Moja mroczna strona

Tytuł oryginalny: All These Things I’ve Done

Autor: Gabrielle Zevin

Tłumacz: Anna Gren

Wydawnictwo: YA!

Ilość stron: 380


Corleone w spódnicy, mafia, honor i przygoda! Doskonała wizja przyszłości, świetnie skonstruowany świat i dużo... czekolady! Akcja serii rozpoczyna się w 2083 roku w zdewastowanym Nowym Jorku. Czekolada i kawa są nielegalne, produkowane i dystrybuowane przez mafijne rodziny, które miasto podzieliły na swoje dystrykty. Papier jest trudno osiągalny, a woda racjonowana.
Główna bohaterka Anya, niezwykle przebojowa 16-latka, córka największego bossa czekoladowego, zostaje wplątana i oskarżona o otrucie swojego chłopaka smakołykami czekoladowymi produkowanymi przez jej rodzinę.
- lubimy czytać

Nawet nie wiecie, jak ciężko pisze mi się tę recenzję. Mam szósty zmysł pozwalający wyczuć, która książka mi się spodoba, a która nie, ale po mojej kilkumiesięcznej przerwie, widocznie się odrobinkę popsuł. Bowiem tak książka to jedna wielka pomyłka. Nawet nie było żadnych ciekawych cytatów do zamieszczenia w tej recenzji!
Bohaterowie od początku po prostu byli nijacy. Cokolwiek by się nie stało, nie było w nich żadnych uczuć. Nie mam pojęcia czy to przez autorkę czy tłumaczkę, ale cała ta książka była kompletnie bezpłciowa. Ja po prostu nie mogę napisać absolutnie NIC o postaciach, ponieważ w tej powieści były dialogi i ewentualnie wydarzenia, ale nie było żadnych, ale to żadnych uczuć i to największy błąd, jaki mogła popełnić autorka bądź tłumaczka.
Po przeczytaniu opisu, stwierdziłam, że to może być naprawdę bardzo dobra książka. Ależ się zawiodłam! Świat przedstawiony również był mdły, bo przez brak opisów, wręcz nie wiedziałam, o co chodzi w danym momencie! A wątku mafijnego również nie było prawie w ogóle.
Za plus mogę policzyć okładkę, która naprawdę przyciąga wzrok oraz dużą czcionkę ułatwiającą czytanie. Jednak mam zastrzeżenie do tłumaczki. Po co tłumaczyć tylko i wyłącznie imię głównej bohaterki?? Powinna być Anya, a nie Ania! No błagam, Ania Balanchine? Zostali Win, Gable i Leo, ale Anya MUSIAŁA zostać przetłumaczona? Wiem, że czepiam się szczegółów, ale to bezsensowne tłumaczyć imiona bohaterów! To tak, jakby przetłumaczyć Patcha z „Szeptem” na Łatkę :/
Tak więc to koniec moich zażaleń, chociaż pewnie mogłabym  ich przedstawić znacznie więcej. Mnie osobiście „Moja mroczna strona” się nie podobała i nie polecam tej książki, aczkolwiek z pewnością są osoby, którym ta powieść przypadła do gustu ;)


Raaany… to dopiero męcząca lektura. Czytaliście? Jak wrażenia??

6 komentarzy:

  1. Dzięki twojej recenzji na razie tej książki nie będę kupować. Zapoznam się z lepszymi pozycjami.
    Pozdrawiam.
    http://miedzy--stronami.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Kiedyś chciałam przeczytać, wziąć z biblioteki czy cokolwiek, ale po Twojej recenzji zdecydowanie nie mam na to ochoty. Gabrielle Zevin wspominam bardzo dobrze, słyszałam wiele dobrych recenzji o jej innych książkach, ale z pewnością nie o tej. Dzięki za pomoc!
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Coś czuję, że ja też w książkę bym się nie wkręciła, więc pewnie odpuszczę :) Przykład przetłumaczenia imienia Patcha - genialny :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Raczej nie interesuje mnie ta książka. Co do tłumaczenia imion, również jestem na nie. Już raz spotkałam się z czymś podobnym w ''Rywalkach'' gdzie imię głównej bohaterki w oryginale brzmi America, a w Polsce skrócili na Ami. Dla mnie bezsensowne :/

    OdpowiedzUsuń
  5. Chyba jednak zrezygnuje z tej lektury.

    OdpowiedzUsuń
  6. Niedawno kupiłam sobie tę książkę i miałam co do niej sporo nadziei, ale przyznam, że mocno ostudziłaś mój zapał...

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi bardzo miło, gdy skomentujesz, podzielisz się ze mną swoją opinią dotyczącą danego postu. Lecz proszę, nie obrażaj nikogo :)