niedziela, 11 października 2015

"Eleonora i Park"- Rainbow Rowell



Na wstępie chciałabym przeprosić za to, że tak mało mnie ostatnimi czasie w blogosferze. Jednak od dwóch tygodni dręczy mnie ciągły brak Internetu i nie mam jak dodać recenzji i zaległych TAGów. Jedyną możliwością jest korzystanie z darmowego Internetu na tablecie i tylko dzięki temu małemu okienku na świat mam możliwość komentowania Waszych postów, a dzisiaj postanowiłam spróbować dodać z tego cudownego urządzenia recenzję książki, która niedawno przeczytałam. Tak więc przepraszam za niedogodności i moją nieobecność! Mam nadzieję, że niedługo Internet będzie działał sprawnie i będę miała możliwość powrotu ;)


Tytuł polski: Eleonora i Park

Tytuł oryginalny: Eleanor & Park

Autor: Rainbow Rowell

Wydawnictwo: Otwarte

Seria: -

Ilość stron: 358

Eleonora… nie sposób jej nie zauważyć: rude włosy, dziwne ciuchy. Czyta mu przez ramię. Uważa Romea i Julię za bogate dzieciaki, które dostawały wszystko, co chciały. Najbardziej nie lubi weekendów, bo spędza je bez niego.
Park… Dobrze mu w czerni. Denerwuje się, gdy musi prowadzić samochód w obecności taty. Uwielbia imię Eleonory i nie skróciłby go ani o sylabę. Wie, która piosenka jej się spodoba, zanim ona zacznie jej słuchać. Śmieje się z jej dowcipów, zanim ona dotrze do puenty.
Oto tocząca się w ciągu jednego roku szkolnego opowieść o dwojgu szesnastolatkach urodzonych pod nieszczęśliwą gwiazdą – dość mądrych, by zdawać sobie sprawę, że pierwszej miłości prawie nigdy nie udaje się przetrwać, ale na tyle odważnych i zdesperowanych, by dać jej szansę.
- lubimy czytać

To była najmilsza rzecz jaką mogła sobie wyobrazić. To sprawiło, że chciała urodzić jego dzieci i oddać mu obie swoje nerki.”

Przyznaję, że kupiłam tę książkę niemalże w ciemno. Nigdy wcześniej nie czytałam jej opisu, a jedynie recenzje, które bardzo mnie zachęcały do przeczytania tej powieści. I tak się złożyło, że będąc w Matrasie po „Restart” (którego tam nie sprzedają- skandal), kupiłam „Eleonorę i Parka”. I po prostu się zakochałam! To pierwsza książka, nie zawierająca ani grama fantastyki, jaką kiedykolwiek czytałam z własnej, nieprzymuszonej woli :)

Trzymanie dłoni Eleonory było jak trzymanie motyla. Albo bijącego serca. Jak trzymanie czegoś doskonałego i pełnego życia.”

Zakochałam się w tej książce już od pierwszej strony, gdy zauważyłam, że wszelkie wulgaryzmy nie są wygładzane i zmieniane na mniej drastyczne słowa, tylko pozostały takie, jakie powinny być- prawdziwe. Przecież oczywistym jest, że nastolatki przechodzą okres buntu i niektórzy nawet klną niemalże co drugie słowo. A już na pewno wtedy, gdy są zdenerwowani. Więc spodobało mi się to, że nawet główny bohater nie jest przedstawiany jako grzeczny, spokojny chłopczyk dokarmiający głodne krokodylki w zoo, tylko ktoś, kto również potrafi się zdenerwować. Jednak przez większość powieści był dość spokojny, co właściwie według mnie było urocze, a jego wygląd całkowicie do niego pasował. Szczupły, niewysoki, o łagodnych rysach Azjata (<3) z czasem… podkreślający oczy eyelinerem. Eleonora do niego nie pasowała, ale właśnie na tym polegał urok tej książki. Była dziewczyna pulchną o rudych, nieujarzmionych lokach i dziwnym stylu ubierania. Bywała sarkastyczna i złośliwa, ale jej przeżycia wewnętrzne i wspomnienia głęboko mnie wzruszyły.

Chcę, żeby wszyscy cię poznali. Jesteś moją ulubioną osobą wszech czasów.”

Rainbow Rowell stworzyła wspaniałą, lekką książkę o pierwszej miłości, która „nie miała prawa przetrwać”. Zdradzę, że czytając opis, moja przyjaciółka była bardzo oburzona tym stwierdzeniem. Jednak trzeba przyznać, że taka pierwsza miłość jest przepiękna, a już szczególnie w wykonaniu Parka i Eleonory. W dodatku bardzo spodobały mi się wątki niezwiązane z miłością głównych bohaterów. Problemy w szkole, domu i ciągłe niezrozumienie przez rodzinę, oraz całkowite przeciwieństwo- nadmierna troskliwość rodziców, ale niewysoka samoocena. To wszystko idealnie ze sobą współgrało, bo zaważyło na charakterach naszych bohaterów :)

Uczucie, gdy po raz pierwszy chwycił jej dłoń, było tak cudowne, że przeważyło wszystkie złe rzeczy. Było mocniejsze niż jakikolwiek ból, którego doświadczyła.”

Styl autorki jest lekki i przyjemny. Książkę czyta się szybko dzięki dość dużej czcionce. Okładka jest prześliczna, chociaż przykro mi, że jest taka ubrudzona. Ale z drugiej strony każda książka, którą kupiłam w księgarni była tak brudna, że aż szkoda mi jej było ;)
Jedynym minusem (jak zwykle ^^) jest okrutne zakończenie. Spodziewałam się czegoś zupełnie innego, nawet po przeczytaniu prologu, ale rozumiem, że to wyjątkowo oryginalny pomysł, który mimo wszystko, spodobał mi się ;)

Park nie był jej chłopcem, był obrońcą.”

„Eleonorę i Parka” polecam szczególnie nastolatkom, którzy lubią historie pierwszych miłości, przyprószone nieco smutniejszymi wątkami związanymi z przemocą w rodzinie- nie tyle fizyczną, co psychiczną.

6 komentarzy:

  1. Taaak, zakończenie zdecydowanie łamie serduszko... ale mi się spodobała i uważam ją za jedną z lepszych książek młodzieżowych :)
    Świetna recenzja :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Super recenzja. Z książką na pewno się zapoznam.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Jakoś mnie nie ciągnie do tej książki. Chyba z takich już wyrosłam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie czytałam jeszcze. Mam w planach i cały czas zastanawia mnie co tam się stało, że wszyscy tak narzekają na to zakończenie!

    OdpowiedzUsuń
  5. Ach, miło dla odmiany przeczytać pozytywną recenzję tej książki, mam wrażenie, że ostatnio blogerzy wyjątkowo się na nią uwzięli, bo ze wszystkich stron płynie na nią krytyka. Mnie ta powieść bardzo się podobała, może była trochę słodka i trochę nierealna, ale jej urok mnie urzekł. Jedynie zakończenie irytuje, bo jest niezwykle otwarte, a jednocześnie tajemnicze i dalej sama nie wiem, co o nim sądzić. Mimo wszystko to dobra książka :)

    Books by Geek Girl

    OdpowiedzUsuń
  6. O, kolejna pozytywna recenzja tej książki. Ostatnio chciałam ją kupić, ale zdecydowałam się na inną książkę, tańszą, ale o większej ilości stroni tematyce, które mnie o wiele bardziej interesuje. W zasadzie to jeszcze nie było książki Wydawnictwa Otwartego, która by mnie w pełni zadowoliła. Albo trafiałam na pozycje średnie, albo złe. I tym razem nie chciałam się "przejechać" i wydać pieniędzy na coś, co może mi się nie spodobać :)
    Pozdrawiam
    Tutti
    MÓJ BLOG

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi bardzo miło, gdy skomentujesz, podzielisz się ze mną swoją opinią dotyczącą danego postu. Lecz proszę, nie obrażaj nikogo :)