poniedziałek, 30 listopada 2015

"Angelfall. Penryn i Świat Po"- Susan Ee



A więc wróciłam!! Wcześniej niż zapowiadałam, ale szczegół ;) Konkursy za mną, a przynajmniej pierwsze etapy, bo prawdopodobnie przechodzę dalej, ale następny stres dopiero w styczniu ^^
Postaram się częściej dodawać recenzje i posty książkowe, bo w listopadzie było zaledwie ogłoszenie wyników konkursu ;)
I nie przedłużając, zapraszam do recenzji ;)


Tytuł polski: Angelfall. Penryn i Świat Po
Tytuł oryginalny: World After
Autor: Susan Ee
Wydawnictwo: Filia
Seria: Angelfall
Ilość stron: 353

UWAGA: Mogą pojawiać się spojlery z części pierwszej!

Członkowie ruchu oporu organizują bazę na gruzach cywilizacji. Wszystko idzie w dobrym kierunku, aby pokonać najeźdźców. Wśród ludzi rośnie przekonanie, że Paige to potwór i dziewczynka w końcu znika, a Penryn wyrusza na poszukiwania siostry. Po drodze odkrywa anielskie tajemnice, które mogą zaważyć na tym, która ze stron wygra. W tym samym czasie Raffe bezskutecznie próbuje odzyskać swoje skrzydła. Anioł pragnie odzyskać należne mu miejsce, ale czuje również coraz większą potrzebę ochrony Penryn. Co wybierze i po której ze stron się opowie??

„Ostatnie, co myśli przed całkowitą utratą przytomności, to że dziewczyna przypadłaby do gustu jego Obserwatorom.”

Muszę przyznać, że bardzo długo zabierałam się do przeczytania tej książki. Głównie ze względu na to, że Raffe miał pokazać się dopiero w późniejszej części powieści, a bałam się być zdana jedynie na Penryn. Nie zrozumcie mnie źle, Penryn jest niesamowitą protagonistką, którą uwielbiam, jednak myśl, że znowu będzie szukała Paige, dobijała mnie. Spodziewałam się, że otrzymam to samo, co w pierwszej części, lecz zaskoczyłam się. I to pozytywnie.

„Oczywiście, że nic ci nie jest. […] Jesteś oblubienicą diabła, a to był jego pomiot.”

Bardzo ciężko jest mi napisać coś odkrywczego o Penryn. Niewiele się zmieniła od pierwszej części. Powiedziałabym nawet, że w ogóle. Nadal wykazywała się dużą ilością odwagi, albo może głupoty, lecz z pewnością taka brawura głównej bohaterki działa na korzyść książki i samej postaci- w końcu nie ma irytującej, bezbronnej protagonistki!! W zamian za to mamy drobną dziewczynę, która kopie anioła obcasem w twarz i ryzykuje życie dla dobra rodziny. Jednak muszę przyznać, że zaintrygowało mnie pewne jej uczucie, które nie było szczególnie zarysowane. Zazdrość. W pewnym momencie odniosłam wrażenie, że Penryn była zazdrosna o to, jak matka troszczyła się o Paige. I tej wersji będę się trzymać wiecznie!!
Moment spotkania Penryn i Raffego całkowicie mnie rozczulił (Ci, którzy czytali, może pamiętają drobny szczególik z plaży ^^) i uszczęśliwił, bo w końcu pojawił się mój ulubieniec! Odkąd tylko powrócił, do końca czytania książki, na mojej twarzy gościł uśmiech. A to przez jego zachowanie, a to przez wypowiedzi, które momentami zwalają z nóg ;)
Ale nie byłabym sobą, gdybym nie wspomniała o szanownej matce! W końcu ta kobieta rozbawiała nie tylko mnie, ale również moją siostrę (która miała zaszczyt kupić mi egzemplarz i przeczytać go jako pierwsza), a to nie lada wyzwanie! Skłaniam głęboki pokłon przed autorką, która wymyśliła tak niesamowite wypowiedzi tej kobiecie. Po prostu jestem oczarowana!

„Nie rozumiem, co się dzieje.

I wtedy na tle nieba pojawia się ciemniejsza postać.

Groźne demoniczne skrzydła.

Szerokie ramiona.

Sylwetka greckiego boga, sunącego w przestworzach.

Raffe.”

Jak zwykle, Susan Ee zaskoczyła mnie dokładnymi opisami Świata Po. Czasem nawet zastanawiałam się, czy sama nie brała udziału w tych wydarzeniach, bo ich opisy zawierały tyle szczegółów i emocji autorki, że każdy najdrobniejszy wyraz czytałam z zapartym tchem. Do tej pory wspominam niektóre momenty, które wydawały się tak realistyczne, jak z najgorszych koszmarów.

„Musi być ze mną naprawdę źle, skoro moja chora psychicznie matka zachowuje większą przytomność umysłu ode mnie.”

Susan Ee potrafi pisać naprawdę emocjonująco, a każde zdanie, które wyszło spod jej pióra czytałam błyskawicznie i z największą przyjemnością. Niewątpliwie, autorka ma talent, który skrupulatnie wykorzystuje.
Okładka książki jest przepiękna- jak każda z serii. Uwielbiam kontrasty i dlatego ta okładka szczególnie przypadła mi do gustu. Podoba mi się również format książki- nie za mały, ale mieszczący się w torebce ;)

„Ani słowa. Jeśli się odezwiesz, popsujesz moją fantazję ratowania z opałów niewinnej damy.”

Książkę oceniam bardzo pozytywnie. Niby dla młodzieży, ale zawiera wiele krwawych opisów i sytuacji mrożących krew w żyłach. Zapewne spodoba się miłośnikom gatunku i tym, którzy przygodę z czytaniem dopiero rozpoczynają ;)

A więc kolejna przygoda Penryn za mną. Dajcie znać, jak Wam się podobało??

7 komentarzy:

  1. Zachęciłaś mnie do tej książki.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Zachęciłaś mnie do przeczytania tej książki! Na pewno po nią sięgnę :D
    Pozdrawiam :*
    http://fantastyczneksiazkix3.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Muszę kiedyś w końcu sięgnąć po tą serię :)
    Pozdrawiam, Julka z bloga http://karmeloweczytadla.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Podobnie jak Julka, noszę się z zamiarem sięgnięcia po serię. :)

    Erna

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam nadzieję, że kiedyś wpadnie mi w ręce ;)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  6. Planuję tę książkę od długiego czasu, więc mam nadzieję, że uda mi się w końcu po nią sięgnąć ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie czytałam książki jakoś nigdy mnie nie kusiła.

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi bardzo miło, gdy skomentujesz, podzielisz się ze mną swoją opinią dotyczącą danego postu. Lecz proszę, nie obrażaj nikogo :)