środa, 23 grudnia 2015

"Plaga samobójców"- Suzanne Young



Tytuł polski: Plaga samobójców 
Tytuł oryginalny: The Program 

Autor: Suzanne Young 

Wydawnictwo: Feeria Young 

Seria: Program 

Ilość stron: 455


Nastolatki masowo popełniają samobójstwa. W niektórych szkołach władze wprowadzają więc pilotażowy program przeciwdziałania tej epidemii. Wszelkie objawy depresji są skrupulatnie notowane, a ci, którzy się załamują, są poddawani leczeniu w odizolowanych klinikach. Leczenie wydaje się skuteczne, ale każdy, kto brał udział w programie, wraca do zwykłego życia kompletnie pozbawiony wspomnień. Rodzice Sloane stracili już jedno dziecko i są gotowi na wszystko, by tylko ją uratować. Dziewczyna tłumi więc swoje prawdziwe uczucia. Jedyną osobą, przy której czuje się swobodnie, jest James, jej chłopak. Obiecał jej, że ich dwojgu nic się nie stanie, a Sloane jest pewna, że ich miłość przetrwa wszystko. Lecz z tygodnia na tydzień oboje stają się coraz słabsi. Coraz trudniej im zachowywać twarz, bo dopada ich depresja. A później Program.
- lubimy czytać

„Chłopak, którego kiedyś znałam, przestał istnieć.”


Długo zbierałam się z napisaniem tej recenzji. Nie mówiąc już o samym przeczytaniu książki! Uwierzycie, że tę powieść kupiłam w październiku i przez dwa miesiące jej nie czytałam? Jednak miałam ku temu powód. Od razu po zakupie, przeczytałam dwa pierwsze rozdziały i stwierdziłam, że chwilowo więcej nie mogę, bo muszę się w pełni skupić na czytaniu. Więc czekałam na moment, w którym owe skupienie będzie możliwe. I nastał on wraz z rozpoczęciem ferii świątecznych. I szczerze, bardzo żałuję, że nie przeczytałam tej książki wcześniej!

„Nie. Program wcale nie był lekarstwem – to on przywiódł mnie do zguby.”

Już od pierwszego rozdziału oczarowało mnie jedno, a mianowicie to, że główna bohaterka ma chłopaka od początku powieści! Jeszcze nie spotkałam się z książką, w której by tak było. To dało tej powieści pewnej świeżości, złamało utarte wcześniej schematy i całkowicie mnie ujęło. Jednak nie bardziej, jak samo bohaterowie książki. Uważam, że pani Young ma wielki talent do kreowania bohaterów, z którymi można się utożsamić, takich absolutnie realistycznych. Sloane jest bardzo silną dziewczyną, biorąc pod uwagę to, co ją spotkało w przeszłości. Wydawała się delikatna i wrażliwa, ale dopiero po jakimś czasie pokazała pazurki i udowodniła mi i zapewne wielu innym czytelnikom, że główna bohaterka nie musi być bezbronną księżniczką, która tylko czeka aż królewicz na białym koniu ją uratuje. A nawet w wielu sytuacjach w całej książce, miałam wrażenie, że to właśnie ona jest takich księciem. Jednak z początku uprzejmie ustępowała miejsce swojemu chłopakowi. Nikogo, kto czytał kilka poprzednich moich recenzji nie zdziwi, że również i w tej książce odnalazłam swojego ulubieńca, którym stał się właśnie James. Od początku był opiekuńczy, troskliwy, ale mimo tego na tyle silny, że zdołał przez jakiś czas chronić swoją dziewczynę i przyjaciół. Oczywiście, niektóre wydarzenia w książce mogą świadczyć przeciwko jego sile, jednak trzeba przyznać, że w niektórych sytuacjach, każdy może się załamać, czyż nie? Skoro już jesteśmy przy moim ulubieńcu, to czas przedstawić jego rywala. Realm pojawia się dopiero w drugiej części książki. Szybko zaskarbił moją sympatię, dzięki temu specyficznemu podejściu do Programu. Jednak z czasem nieco się na nim zawiodłam, ale to nic, co nie pozwoliłoby mu się zrehabilitować w następnej części ;)


„Ja jednak wpatrywałam się wciąż w ukrytą przed wzrokiem innych graczy dziesiątkę. Nikt z zebranych nie umiał przyłapać mnie na blefowaniu.”

Muszę przyznać, że motyw epidemii samobójstw jest bardzo oryginalny.
Nigdy się z czymś takim nie spotkałam, przez co mam wrażenie, że ta książka jest naprawdę wyjątkowa. Suzanne Young bardzo dobrze przedstawiła etapy utraty pamięci Sloane, jednak czasami nie byłam pewna, co dziewczyna pamięta, a czego nie. Motyw kolorowych lekarstw również mnie urzekł- to taka drobnostka, która mocno zaważyła na moim sposobie postrzegania książki. Sama powieść jest wzbogacona o niesamowicie smutne sceny, na których niejednokrotnie się wzruszałam lub płakałam wraz ze Sloane.


„Nie było w tym nic romantycznego. Miałam raczej wrażenie, że trzymam się po prostu liny ratunkowej, którą mi rzucił.”

Jedno mnie zaskoczyło. Zwykle zakończenia książek są przygnębiające, to jednak było zaskakujące, a nawet… odpychające? Nie jestem pewna. Wiem za to, że pierwsza jego część (ostatni rozdział) wzbudziła we mnie jeszcze większą chęć przeczytania drugiego tomu, ale również triumf, bo miałam wielką nadzieję, że właśnie coś takiego się wydarzy, mimo że nic tego nie zapowiadało. Za to epilog wywołał we mnie mieszane uczucia. Z jednej strony poczułam się odrzucona, bo wydarzenie, które miało tam miejsce, było po części odrażające, ale również i lekki smutek zagościł w moim biednym serduszku, bo chociaż po przeczytaniu pewnego rozdziału w połowie książki, domyślałam się, co to może oznaczać, nie spodziewałam się tego na tak szeroką skalę. Wiem, że teraz pewnie nieźle namąciłam Wam w głowach, ale nie byłam pewna, jak to wyjaśnić, bez spojlerów ;)



„Znaleźliśmy nawet talię kart i jakimś cudem James namówił mnie na partyjkę rozbieranego pokera. Tyle że to on przegrał.”

Okładka książki nie jest szczególnie piękna. Jednak kolory ze sobą współgrają i przywodzą na myśl Program, co zapewne można uznać za plus. Spodobało mi się rozsypujące się słowo „plaga” jakby oznaczające tych, którzy zginęli odbierając sobie życie. W dodatku ciekawym pomysłem było podzielenie książki na trzy części „odrętwiała”, „program” i „szkoda, że tu jesteś”.


„Kiedy jednak ujrzałam jego zbolały uśmiech, zrozumiałam, że nie mogę na to liczyć. Dlatego po prostu pozwoliłam mu odejść.”


„Plaga samobójców” to poważna, jak na młodzieżówki, powieść o miłości, poświęceniu, walki o siebie i swoich bliskich, a nawet o miłość tak wielką, że w końcu przekształca się w niszczycielską siłę. Polecam ją szczególnie nastolatkom o silnych nerwach, którzy nie poczują się źle, przez specyficzny nastrój panujący w całej powieści.

Fabuła: 5/5
Bohaterowie: 5/5
Oprawa graficzna: 3/5
Styl pisania: 5/5
Suma: 18/20

9 komentarzy:

  1. Bardzo kusi mnie ta książka, tym bardziej, że jest dobrze reklamowana! ;)

    Wesołych!

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak bardzo chcę przeczytać tą książkę.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Tak to akurat wyjątkowe w książki, że dziewczyna miała chłopaka od początku powieści. Mnie do tej książki zachęcił tytuł i książka bardzo mi się podobała, ale zawiodłam się trochę, bo spodziewałam się większego dreszczyku emocji a większej akcji oraz poszerzenia tematu choroby, ale trudno. ZA to 2 część zapowiada się świetnie. :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Coś mi świta, chyba niedawno wydano (albo niedługo wydadzą) drugi tom... Pamiętam też szał na tę książkę, w którym niestety nie uczestniczyłam, a szkoda. Ostatnio mam humor na taką właśnie lekko dystopijną powieść. Mam nadzieję, że dostanę coś w tych klimatach na święta ;)
    Buziaki i wesołych świąt!
    BOOKBLOG

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo interesuje mnie ta książka :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ta książka ciągle mi się gdzieś przewija, ale dopiero teraz dowiedziałam się o czym jest i muszę przyznać, że mnie zainteresowałaś ;)
    Wesołych Świąt! :)

    litery-na-papierze.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Ta książka interesowała mnie już odkąd wyszła. Chcę ją przeczytać, muszę. :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Poluję na tę książkę odkąd tylko pojawiła się w księgarniach. Jest to powieść dystopijna, czyli zupełnie w moim klimacie. Myślę, że mi również się spodoba ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. To już kolejna recenzja tej książki, z którą się spotykam i wszystkie były bardzo pozytywne, więc myślę, że powieść godna uwagi :)

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi bardzo miło, gdy skomentujesz, podzielisz się ze mną swoją opinią dotyczącą danego postu. Lecz proszę, nie obrażaj nikogo :)