piątek, 29 stycznia 2016

"Obsydian"- Jennifer L. Armentrout



Tytuł polski: Obsydian

Tytuł oryginalny: Obsidian

Autor: Jennifer L. Armentrout

Wydawnictwo: Filia

Seria: Lux

Ilość stron: 442


Kiedy przeprowadziliśmy się do Zachodniej Wirginii, zanim zaczęłam mój ostatni rok w szkole, musiałam przyzwyczaić się do dziwacznego akcentu, rwącego się łącza internetowego i całego morza otaczającej mnie nudy... Aż do momentu, kiedy spotkałam mojego nowego, wysokiego sąsiada o niesamowitych, zielonych oczach. Wtedy sprawy zaczęły obierać zupełnie inny kierunek... Ale kiedy zaczęłam z nim rozmawiać zrozumiałam, że Daemon jest wyniosły, arogancki i doprowadza mnie do szału. Zupełnie nam nie po drodze. Zupełnie. Jednak kiedy prawie nie zginęłam, a Daemon dosłownie zamroził czas, cóż... stało się coś zupełnie niespodziewanego…
Wpadłam w kłopoty, groziło mi śmiertelne niebezpieczeństwo. Jedyną szansą, żebym wyszła z tego cało, było trzymanie się blisko Daemona, aż przygaśnie blask… Jeśli oczywiście sama go wcześniej nie zabiję.
- lubimy czytać


„Myślałam, że ludzie w małych miasteczkach powinni być mili, a nie zachowywać się jak pomioty szatana.”

Już od dłuższego czasu zastanawiałam się nad rozpoczęciem serii „Lux”. Czytałam i słyszałam wiele, naprawdę wiele pozytywnych opinii na jej temat. Jednak nigdy szczególnie nie ciągnęło mnie do „Obsydianu”. Więc czemu zakupiłam tę książkę? Z jednego, prostego powodu- miałam kupić pięć, wybrałam cztery i nie wiedziałam, którą jeszcze wybrać. Stwierdziłam „czemu nie?” i postanowiłam przeczytać powieść, tak przez wszystkich wychwalaną.  I do tej pory nie jestem w pełni przekonana, czy to był dobry wybór…



„Wzrok Daemona mówił mi, żebym nie słuchała chłopaka i właśnie dlatego się zgodziłam. On nie kontrolował mojego życia. Ja je kontrolowałam.”

Zanim zacznę, błagam, niech ktoś odpowie mi na pytanie: „czy główne bohaterki zawsze muszą się zachowywać jak nierozumne, bezmózgie stworzenia, których jedynym celem jest udowodnienie swojej racji?”. Bo całkowicie nie rozumiem tego, że  niemal każda kolejna powieść, z którą się stykam, ma taki defekt. Katy na początku wydawała się całkiem „znośną” dziewczyną, która nie mogła w pełni zaklimatyzować się w nowym miejscu po przeprowadzce. To zrozumiałe, sama byłam w takiej sytuacji. Jednak w tym wypadku im dalej, tym gorzej!  Katy chyba postawiła sobie jeden cel: irytować swoją „walecznością”. Od początku nie dogadywała się z Daemonem, który mieszkał naprzeciwko niej. To też potrafiłam zrozumieć, biorąc pod uwagę zachowanie chłopaka. Ale gdy główna bohaterka zaczęła robić wszystko wbrew radom Daeomona, miałam ochotę rozszarpać książkę na strzępy. Była też odważna i lojalna, nie da się tego ukryć, ale te cechy były niezauważalne, gdy na prowadzenie wysuwała się „niezależność” Katy. Zyskała cień mojej sympatii tylko dlatego, że prowadzi bloga z recenzjami książek.
Ocenę bohaterów poprawiają Daemon i Dee- bliźnięta mieszkające w domu naprzeciwko Katy. Może z wyglądu są niemalże identyczni, ale charaktery mają diametralnie różne! Daemon jest złośliwy, wredny i odpycha od siebie nieznajomych najdalej, jak się tylko da, a to wszystko po to, aby chronić siostrę, dla której jest troskliwy i wyrozumiały. Za to Dee to dusza towarzystwa! Wygadana, wesoła i czasem może nieco bezmyślna dziewczyna, która za wszelką cenę chce się zaprzyjaźnić z Katy. Ta dwójka zdecydowanie podnieśli poziom tej książki, bo mimo widocznych zalet, mają wiele wad, przez co łatwo się z nimi utożsamić.


„Zaważył, że wróciłaś. Są na Ziemi wystarczająco długo, by wiedzieć, co to może oznaczać. Że możesz być moją słabością.”

Muszę przyznać, że sam pomysł na fabułę jest ciekawy. Nawet bardzo ciekawy! Z opisu niewiele się można dowiedzieć, ale już mniej więcej w połowie książki odkrywamy sekret Daeomona i Dee. Przez cały ten czas zastanawiałam się, czym mogą być, ale z pewnością nie spodziewałam się czegoś takiego. Posądzałam ich nawet o wampiryzm, więc odetchnęłam z ulgą, gdy zrozumiałam, że to nie jest kolejna powieść w stylu „Zmierzchu”. Jednak mimo tej interesującej fabuły, książka niestety nie jest oryginalna. Cały czas miałam wrażenie, że już coś takiego gdzieś było. Może nie identycznego, ale podobnego. I wtedy sobie przypomniałam! „Obsydian” ma dużo z książki „Ever”- Alyson Noel. Nie tylko bohaterowie mają podobnie na imię (tu Daemon, tam Damen), ale również w obu przypadkach nie są zwykłymi ludźmi. Są przystojni, tajemniczy, skrywają wiele sekretów i przyciągają główne bohaterki jak magnes. W obu powieściach odkrywamy nową rasę i jakimś zrządzeniem losu, protagonistka zostaje mocno wmieszana w ten dziwny i niepojętny dla niej świat. No cóż… bardzo podobne powieści. Ale trzeba przyznać, że obie mają w sobie coś intrygującego. Coś, co nie pozwala poprzestać na pierwszej części, a nakłania do sięgnięcia po następną. Szczególnie „Obsydian”, w którym praktycznie żadna tajemnica nie została jeszcze rozwikłana!


„-Przypomnij mi…- zaczął i wziął trzęsący się oddech – żeby cię nigdy więcej nie wkurzać. Chryste, jesteś w sekrecie ninja?”

Wielkim plusem książki jest okładka, która przyciąga wzrok. To zapewne przez to, że została utrzymana w czerni i odcieniach zieleni, ale mimo wszystko, uważam że jest przepiękna. Ale jeszcze wspanialszy jest jej grzbiet, który wspaniale prezentuje się na półce. Uwielbiam motywy galaxy, ale pierwszy raz spotkałam się z czymś takim przy książce!
Wspaniałym pomysłem autorki było dodanie trzech rozdziałów z perspektywy Daemona. Dzięki temu, po zakończeniu „Obsydianu” mogliśmy jeszcze raz prześledzić trzy najważniejsze wydarzenia z punktu widzenia równie ważnego bohatera! Ale moje serce oddałam w chwili, gdy po przeczytaniu owych trzech rozdziałów dostrzegłam jeszcze dodatek w postaci dwóch rozdziałów z następnej części. Jestem za to taka wdzięczna! To była naprawdę niesamowita niespodzianka, dzięki której książka plusuje ;)

Ach, „Obsydian” może za mną, ale kiedy przeczytam „Onyks”? Już się nie mogę doczekać! Pierwsza część serii „Lux” to lekka powieść z nutą fantastyki, która nie raz i nie dwa szarpnęła mnie za serce wywołując wzruszenie!


Fabuła: 4/5
Bohaterowie: 3/5
Oprawa graficzna: 5/5
Styl pisania: 5/5
Suma: 17/20



 Recenzja bierze udział w wyzwaniach:


 

16 komentarzy:

  1. Jak ja kocham tę książkę <3 A Deamona to już w ogóle :D
    Mam nadzieję, że następne części spodobają Ci się jeszcze bardziej <3
    Buziaki,
    SilverMoon z bloga Fantastyczne książki

    OdpowiedzUsuń
  2. Jestem w trakcie czytania i podoba mi się. Mam nadzieję, że nie długo ją przeczytam.
    Buziaki :*
    Książkowy duet

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwielbiam całą serię Lux! Uwielbiam to w jakim kierunku Jennifer L. Armentrout pokierowała fabułę! Uwielbiam bohaterów! Uwielbiam dialogi! I uwielbiam klimat jaki ma ta książka!
    Obsydian jest zaledwie wstępem do całej historii i polecam Ci przeczytać kontynuację :>
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Była lekka, do poczytania i niewymagająca, ale na pewno nie należy do moich ulubionych. Była dość przewidywalna i nie należy do tych, które wbiły mnie w fotel. Przeczytałam ją raczej z nudów i choć sięgnęłam też po drugi tom, to trzeciego nie ruszę :/

    OdpowiedzUsuń
  5. Kiedyś na pewno sięgnę po tę serie, ale raczej nie w najbliższej przyszłości :)
    Pozdrawiam :D
    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Cała seria przede mną! Całe szczęście! :D


    Pozdrawiam serdecznie i zapraszam do siebie. ;)
    http://tylkomagiaslowa.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Tyle świetnych opinii, tyle zachwytów... a ja jeszcze nie czytałam! Nie wiem, czy przypadnie mi do gustu, ale na pewno spróbuję poznać historię Katy i Daemona - może zaskoczy mnie czymś, czego się nie spodziewałam?
    Zapraszam na recenzję "Jedynej"!!!

    OdpowiedzUsuń
  8. Planuję sięgnąć po tę serię, ale mam nadzieję, że główna bohaterka nie będzie mnie za bardzo irytować :D Masz rację, okładka potrafi przyciągnąć wzrok ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Zazdroszczę, zazdroszczę, zazdroszczę. Ja chyba nigdy nie zdobędę tej książki :c

    OdpowiedzUsuń
  10. Muszę w końcu dokończyć tę serię ;) Czytałam pierwszą część tak dawno, że ledwo już pamiętam fabułę. Za to okładki nie zapomniałam, jest naprawdę świetna!

    OdpowiedzUsuń
  11. Cóż, mnie książka ta nie oczarowała, jak większość osób. Ani Katy, ani Daemon, w którym niemal każda czytelniczka traciła głowę i serce, ani styl autorki, który wydawał mi się zbyt banalny, denny i płytki. Mimo wielu wad, książka okazała się wciągająca i już zabrałam się za kolejny tom :)
    Bądź tu teraz

    OdpowiedzUsuń
  12. Teraz to widzę: wszystkie te niby paranormalne young adult są strasznie schematyczne... Doprowadzająca do białej gorączki główna bohaterka - każda z nich różni się od siebie tylko imionami i ewentualnym wyglądem! Oprócz tego mega przystojny chłopak, który okazuje się nie być człowiekiem, a bohaterka nagle wplątana jest w jego problemy/intrygi. Nuuuuuudy! Po "Obdydian" nie sięgnę, nie mam zamiaru użerać się po raz kolejny z tym schematem.

    OdpowiedzUsuń
  13. Uwielbiam tą książkę czytałam ją przed premierą w Polsce i zakochałam się :D Pozostałe części też są cudowne <3
    PS. Zapraszam Cię na mojego nowego bloga. Przeniosłam się ze spetana-przez-ksiazki na manufaktura-wyobrazni :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Serię Lux mam w planach. Dużo dobrych opinii słyszę na jej temat, że chyba zaraz ją sobie kupię :)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  15. Seria na którą mam ogromną ochotę :) Brak czasu jest jedyną przeszkodą :)
    Pozdrawiam,
    Książkomania

    OdpowiedzUsuń
  16. Muszę poznać serię :D
    Nowa odsłona Artemis Shelf, to:
    RECENZJE Z PAZUREM
    www.recenzjezpazurem.pl
    Zapraszam :)

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi bardzo miło, gdy skomentujesz, podzielisz się ze mną swoją opinią dotyczącą danego postu. Lecz proszę, nie obrażaj nikogo :)