poniedziałek, 21 marca 2016

"Mechaniczny anioł"- Cassandry Clare



Tytuł polski: Mechaniczny anioł
Tytuł oryginalny: Clockwork angel
Autor: Cassandra Clare
Wydawnictwo: Mag
Seria: Diabelskie maszyny (1)
Ilość stron: 467


Magia jest niebezpieczna, ale miłość jeszcze bardziej.
Kiedy szesnastoletnia Tessa Gray pokonuje ocean, żeby odnaleźć brata, celem jej podróży jest Anglia za czasów panowania królowej Wiktorii. W londyńskim Podziemnym Świecie, w którym po ulicach przemykają wampiry, czarownicy i inne nadnaturalne istoty, czeka na nią coś strasznego. Tylko Nocni Łowcy, wojownicy ratujący świat przed demonami, mogą jej pomóc…
- lubimy czytać

Po pierwszy tom „Diabelskich maszyn” sięgnęłam po przeczytaniu piątego tomu „Darów Anioła”. Pamiętam, że nie byłam jakoś specjalnie zachwycona moim pierwszym spotkaniem z powieściami Cassandry Clare, ale uznałam, że mogę dać szansę prequelowi- chociażby z ciekawości. I choć mówią, że ciekawość to pierwszy stopień do piekła, ja poczułam się jak w niebie, czytając „Mechanicznego anioła”.

„To w porządku kochać kogoś bez wzajemności, dopóki ten ktoś jest wart miłości. Dopóki na nią zasługuje.”


Mimo że od początku byłam dość sceptycznie nastawiona do tej książki, już od pierwszych stron oczarowała mnie świetnie wykreowanymi bohaterami. Żaden z nich nie był idealny, co tylko utwierdziło mnie w przekonaniu, że Cassandra Clare poważniej podeszła do sprawy „Diabelskich maszyn”. Tessa była niesamowicie inteligentną dziewczyną, ale nieco zagubioną. Jednak mimo dużej ilości tajemnic, które ją otaczały, nie poddała się w ich odkrywaniu i sumiennie dążyła do poznania historii swoich przodków i aspektów, z którymi była związana w teraźniejszości.
James to spokojny, łagodny i uprzejmy chłopak, który od początku powieści był wielką zagadką. Teoretycznie mówił o sobie wszystko, co Tessa chciała wiedzieć, ale w rzeczywistości, to i tak było za mało, aby w pełni zrozumieć tego bohatera. Ale moim ulubieńcem okazał się najlepszy przyjaciel i parabatai Jema- William Herondale. Will to typowy arogancki bohater o sarkastyczno-ironicznym poczuciu humoru. Gdy tylko się pojawiał, wywoływał u mnie zarówno irytację, jak i rozbawienie. Tak jak w przypadku Jamesa, Will nie był postacią, której życiorys poznajemy w ciągu pierwszych czterech rozdziałów. Nawet po przeczytaniu całej powieści, niewiele o nim wiadomo, ale już wiem, że w następnych tomach wyjaśni się to i owo ;)

„Każdy ma coś, bez czego nie może żyć.”

Nie tylko bohaterzy są lepsi w „Mechanicznym aniele”. Cały pomysł na fabułę jest znacznie ciekawszy. Tajemnica goni tajemnicę, a wszystkie zagadki przeplatają się ze sobą, tworząc ciasno spleciony łańcuch zdarzeń, który powoli rozplątywany, prowadzi nieuchronnie do punktu kulminacyjnego. Niejednokrotnie okazuje się, że bohaterowie, których uwielbiamy, wbijają nam nóż w serce swoimi czynami, które równie często okazują się niedobrowolne. W pewnym momencie nie byłam pewna tego, co czytam, a to za sprawą pędzącej akcji, która nie daje czasu na wytchnienie i zastanowienie się nad danym problemem w powieści. W takich przypadkach przerywałam czytanie i starałam się przed bohaterami rozwikłać daną tajemnicę :)

„Czasami jest dużo sensu w nonsensie, jeśli zechce się go poszukać.”

Kolejnym plusem książki jest okładka. Posiadam w swojej biblioteczce całą trylogię, z czego pierwszy tom jest z innego wydania- według mnie gorszego, ale i tak olśniewającego. Najpiękniejszy jest grzbiet książki. Naprawdę cudownie prezentuje się na półce! Jest wręcz hipnotyzujący i przyciąga wzrok każdego, kto wchodzi do mojego pokoju ;)

„Równie wspaniale jest kochać, jak był kochanym. Miłości nie da się zmarnować.”

Jedynym, co mam do zarzucenia tej powieści, jest trójkąt miłosny. Zdaję sobie sprawę, że w przypadku, gdy w Instytucie jest dwóch nastolatków (i dwie nastolatki, ale one się nie liczą XD) i zjawia się nieznana, intrygująca dziewczyna, mają prawą się zauroczyć. Cała ta miłość nie była nawet tak widoczna w tym tomie, a już na pewno nie ta, którą żywił Will. Jednak można zauważyć, że zarówno Jem, jak i Will czują coś do Tessy i jest to takie przewidywalne, że odrobinę psuło mi cały efekt książki. Ostatnio mam dość trójkątów miłosnych i dlatego z lekką irytacją czytałam „Mechanicznego anioła”.

„Tylko słabi na umyśle, nie chcą się poddać wpływowi literatury.”

„Mechaniczny anioł” to bardzo dobra książka rozpoczynająca trylogię, która jest prequelem „Darów Anioła”. Według mnie jest znacznie lepsza od wszystkich części pierwszej serii i spodoba się wielu czytelnikom uwielbiającym fantastykę i powieści rozgrywające się w XVIII wieku :)

Fabuła: 4/5
Bohaterowie: 4/5
Oprawa graficzna: 4/5
Styl pisania: 4/5
Suma: 16/20


Ta recenzja bierze udział w wyzwaniach:




18 komentarzy:

  1. Wiele dobrego słyszałam o tej autorce i muszę się kiedyś przyjrzeć jej powieściom. Sama ocenię, choć za fantastyką nie przepadam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Oooch jak ja kocham DM, aż nabrałam ochoty, żeby odświeżyć sobie tę niesamowitą trylogię :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwielbiam historie ze świata Nocnych Łowców i już nie mogę się doczekać, gdy dorwę się do nowej książki Pani Clare. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam serię Dary anioła tej autorki, więc i tej serii sobie nie odpuszczę :)

    http://k-a-k-blogrecenzencki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Powiem ci szczerze, że zachęciłaś mnie do lektury. Sama również sceptycznie pochodzę do tej serii ale może może kto wie :) Ale jest jedna rzecz, która strasznie mnie irytuje, a mianowicie OKŁADKI! Ja nie wiem, jak można wymyślić takie pikselowe okładki xD Ci "ludzie" na nich wyglądają jakby co najmniej byli z plasteliny ulepieni :D No cóż... trzeba to będzie przeżyć jakoś dla dobra lektury. Jak na razie przeczytałam dopiero 4 tom DA i nie wiem czy mogę przeczytać "Mechanicznego Anioła" ?
    Buziaki <3
    www.ksiazkiponadniebo.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, że możesz XD Nie ma żadnych spojlerów ;)

      Usuń
  6. Nie mogę się doczekać kiedy sięgnę po Diabelskie maszyny. Słyszałam, że są lepsze niż Dary Anioła. Muszę się sama o tym przekonać :D
    Buziaki,
    SilverMoon z bloga Books obsession :*

    OdpowiedzUsuń
  7. Już od dawna poluję na całą serię Cassandry Clare, bardzo bym chciała przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  8. A mi się pod każdym kątem bardziej podobają Dary - mam wrażenie, że są lepiej dopracowane i nie są tak przesłodzone :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Jak na razie nie udało mi się zapoznać z twórczością autorki, chociaz moja była współlokatorka miała chyba jej wszytskie książki! Niestety czasu było jakoś mało.
    Teraz przeglądam różne blogi i komentuję, a moja córeczka lezy i patrzy. Kiedy weszłam w Twój post nagle się ozywiła wykrzykując "oouueeeeaaa iiiii" i nie wiem czy mam to jak najszybciej wyłączyć czy wręcz aż tak jej się spodobało! ;)
    Pozdrawiam;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Uwielbiam Mechaniczne maszyny! Jedna z moich ukochanych serii :) A Will... ah ♥
    Justyna z livingbooksx.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  11. Książka zupełnie nie dla mnie, nie lubię takich fantastycznych klimatów. A ta okładka jest koszmarna :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Niedawno wypożyczyłam pierwszą część Darów Anioła. Zobaczę czy mi się spodoba, a jeśli tak to tą serię też z pewnością przeczytam. Pozdrawiam i zapraszam do mnie!
    zaczytana-w-fantastyce.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  13. Jeszcze nie czytałam, ale mam w planach :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Bardzo lubię pióro Cassandry Clare, a po tę serię planuję sięgnąć zaraz po skończeniu Darów Anioła ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Tej autorki czytałam tylko "Miasto Kości", które bardzo mi się podobało. Tę trylogię też mam w planach i mam nadzieję, że mi również się spodoba.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  16. A do tej serii to już mnie kompletnie nie ciągnie. ;/ Nie wiem dlaczego, ale po prostu wystarczy, że na nią spojrzę i mnie odpycha. ;/


    Pozdrawiam serdecznie i zapraszam do siebie ;)
    http://tylkomagiaslowa.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  17. Z Cassandrą Clare znamy się od paru lat. Zarówno "Dary Anioła" jak i "Diabelskie Maszyny" były genialne. Wiele razy łamała mi serce i sklejała je od nowa. Jednak do gustu bardziej przypadły mi DM. Nie mam pojęcia czemu. Może przez te utrzymanie w dawnym klimacie? A może przez coś innego? W każdym razie - ubóstwiam!
    Pozdrawiam i zapraszam na nową recenzję,
    Isabelle West
    Z książkami przy kawie

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi bardzo miło, gdy skomentujesz, podzielisz się ze mną swoją opinią dotyczącą danego postu. Lecz proszę, nie obrażaj nikogo :)