piątek, 4 marca 2016

"Szklany miecz"- Victoria Aveyard



Tytuł polski: Szklany miecz

Tytuł oryginalny: The Glass Sword

Autor: Victoria Aveyard

Wydawnictwo: Otwarte

Seria: Czerwona królowa (#2)

Ilość stron: 556



UWAGA: Mogą pojawiać się spojlery dotyczące części pierwszej!


Walka pomiędzy rosnącą w siłę armią rebeliantów a światem, w którym liczy się kolor krwi, przybiera na sile. Mare Barrow ma czerwoną krew, taką samą jak zwykli ludzie. Jednak jej zdolność kontrolowania błyskawic – nadprzyrodzona moc zarezerwowana dla Srebrnych – sprawia, że rządzący chcą wykorzystać dziewczynę jako broń. Mare odkrywa, że nie jest jedyną Czerwoną, która posiada umiejętności charakterystyczne dla Srebrnych. Są też inni. Ścigana przez okrutnego króla Mavena wyrusza na wyprawę, aby zrekrutować Czerwono-Srebrnych do armii powstańców gotowych walczyć o wolność. Wielu z nich straci życie, a zdrada stanie się chlebem powszednim. Mare musi też zmierzyć się z mrokiem, który ogarnął jej duszę. Czy sama stanie się potworem, którego próbuje pokonać?
- lubimy czytać

Jak zapewne część z Was wie, „Czerwona królowa” to jedna z moich ulubionych książek. Już od pierwszych stron wyczułam w niej tę niesamowitą magię, która w tajemniczy sposób łapie czytelnika i nie pozwala mu o sobie zapomnieć, aż do zakończenia czytania. Dlatego właśnie, nie mogłam się doczekać na kontynuację! Za każdym razem, gdy przygotowywałam post z zapowiedziami, marzyłam, że wśród premier zobaczę „Szklany miecz”. Więc nie wyobrażacie sobie mojej radości, gdy wreszcie moje marzenie się spełniło i kilka dni po premierze otrzymałam swój egzemplarz. Książkę pochłonęłam błyskawicznie i zadałam sobie jedno pytanie „lepsza czy gorsza od poprzedniczki”?



„Muszę zamrozić serce dla tej jednej osoby, która uparła się rozpalać w nim ogień.”

„Szklany miecz” zaskoczył mnie pod wieloma, naprawdę wieloma względami, co jest naprawdę miłe. Jednak jest coś, co zmieniło się… nie na lepsze. Chodzi tu o Mare. Z początku byłam do niej pozytywnie nastawiona. Stała się znacznie silniejsza niż w „Czerwonej królowej” i to wywoływało u mnie dumę i radość. Bo nie dość, że jedna z najlepszych książek, to jeszcze wspaniała bohaterka, której nie można nic zarzucić! Ale im dalej, tym gorzej było z naszą Mare. Owszem, była silna, odważna i pewna siebie, ale zaczęły mnie denerwować jej nowe „poglądy”. Zdawało mi się, że zaczęła się wywyższać. W pewnym momencie pojawiło się nawet twierdzenie, że Czerwoni to zwykli ludzie, a Srebrni nie są w stanie jej i innych Nowych pokonać. To mnie właśnie tak zirytowało. Dziewczyna, która zawsze stawiała się na równi z pobratymcami, stwierdziła, że jest od nich lepsza. A już w następnym rozdziale rozpaczała, jakim to jest potworem i odmieńcem. Zaczęła mi nawet przypominać Ruby z „Mrocznych umysłów”! Jej humorki były naprawdę nie do zniesienia. Sytuację ratowali ci bohaterowie, których bym o to nie podejrzewała. Farley z jej ambicją i umiejętnościami przywódczymi, Kilorn, który dla dobra bliskich wrzucił się na głęboką wodę, a mimo trudności przetrwał, no i oczywiście Shade- mój drugi ulubieniec ten serii. Był pewnym powiewem świeżości w tej książce i wywoływał uśmiech na mojej twarzy samym pojawieniem się. Do Cala jestem nastawiona całkowicie obojętnie. Przez większość książki nie pokazywał uczuć innych, prócz gniewu na Mavenia, co przywołało mi na myśl buntującego się nastolatka. A jeśli mowa o samym Mavenie- niestety, nie było go tak dużo w tej powieści, jak bym chciała. Lecz mimo to, zdołałam nieco zmienić mój sposób myślenia o nim. Nadal jest i chyba już zawsze będzie moim ulubionych bohaterem, jednak pewne wydarzenia sprawiły, że nieco stracił w moich oczach. Ale tego przekonajcie się sami ;)


„Nie próbuj oszukać oszusta, a Maven to przecież król łgarzy.”

Innym aspektem tej powieści, który chciałabym poruszyć, jest jej rozbudowany świat przedstawiony. Pierwsza część rozgrywała się w większości w pałacu, a ta, w całej Norcie. Było to naprawdę niesamowite uczucie, gdy bohaterowie przemieszczali się z miejsca na miejsce, poznając nowych ludzi… a raczej Nowych. A kim są Nowi? Wszyscy ci, których nazwiska były w notesie od Juliana- wszyscy Czerwoni ze zdolnościami Srebrnych. Ich pojawienie się, też miało swój urok? Więcej bohaterów to większa szansa na utożsamienie się z którymś, ale również ciekawsza fabuła i więcej nagłych zwrotów akcji, których w „Szklanym mieczu” nie brakowało.


„Mnie ból przeszkadza. Chyba zawsze tak będzie.”

Jednak mimo tego, jak wspaniała była ta książka, mam za złe autorce dwa wydarzenia. Nie martwcie się, nie zdradzę, o co chodzi. Po prostu jedno z nich wycisnęło mi łzy z oczu. Dosłownie. Było to tak niespodziewane, tak szokujące i głupie, że nie potrafiłam pohamować smutku. Nie mam pojęcia, co pani Aveyard chciała tym uzyskać, ale z pewnością nie przychylność czytelników. To, co opisała, było, moim zdaniem, całkowicie nieprzemyślane. Za to zakończenie było niesamowite. Autorce mam za złe tylko to, w jaki momencie skończyła! Nie wyobrażacie sobie,  z jaką nadzieją odwróciłam kartkę marząc, że może znajdę jeszcze jeden rozdział, albo chociaż jedną stronę! A tu nic… Victoria Aveyard postarała się, bym z utęsknieniem czekała te następne pół roku na premierę trzeciego tomu. Mam tylko nadzieję, że się doczekam!


„Napawa się poczuciem mocy, które daje mu ta scena. Ale ja, dziewczyna od błyskawic, wiem, że nie ma pojęcia, czym jest prawdziwa moc.”

Nie byłabym soba, gdybym nie wspomniała o okładce! Nie wierzyłam, że to możliwe, ale jest jeszcze piękniejsza od poprzedniej. Naprawdę! Ta szklana korona ociekająca czerwoną i srebrną krwią ma w sobie coś, co nie pozwala oderwać od niej wzroku. Gdy pierwszy raz na nią spojrzałam, zastanawiałam się, co takiego wydarzy się w powieści, skoro okładka zawiera taki drastyczny element? W dodatku mam przeczucie, że następna okładka będzie jeszcze wspanialsza, ale korona będzie oblana tylko srebrną krwią. Skąd to podejrzenie? A stąd, że na „Czerwonej królowej” jest tylko czerwona, a tu w obu kolorach. Sądzę, że w tej sposób pokazane jest to, że w „Szklanym mieczu” nie tylko Czerwoni poniosą ofiary…


„Każdy człowiek przy zdrowych zmysłach nazwałby tych dwóch moimi wrogami. Dziwne, że najlepiej znają mnie wrogowie, rodzina zaś – w ogóle.”

„Szklany miecz” to cudowna kontynuacja „Czerwonej królowej”, która pokonała swoją poprzedniczkę niemalże w każdej kategorii. To wspaniała powieść o odwadze, miłości, przezwyciężaniu własnych słabości, rozpaczy i dążeniu do uzyskania wolności.


Wszystko, co dobre, kiedyś się, kończy. To samo z tą książką. Jednak wiem, że jeszcze wiele osób nie zakosztowało przyjemności przeczytania tej powieści. Zachęcam do zapoznania się z tą serią! A tych, którzy czytali już „Szklany miecz” chcę zapytać, jak Wam się podobał??

Fabuła: 5/5
Bohaterowie: 4/5
Oprawa graficzna: 5/5
Styl pisania: 5/5
Suma: 19/20




Ta recenzja bierze udział w wyzwaniu:
http://bohater-fikcyjny.blogspot.com/2015/12/31-wyzwanie-czytelnicze-2016-konkurs.html

19 komentarzy:

  1. Mi właśnie również przeszkadzał charakter Mare w książce. To chyba dla mnie jeden z największych minusów. Ale ogólnie to mam podobne uczucia do tej książki co ty.
    Pozdrawiam :)
    http://life-ishappiness.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Mi również bardziej podobała się druga część niż pierwsza! Już nie mogę się doczekać kontynuacji! <3
    A okładka... zgadzam się, jest piękna!
    Buziaki,
    SilverMoon z bloga Books obsession

    OdpowiedzUsuń
  3. Ta okładka wciąż mi się gdzieś przewija. Może to znak, że w końcu trzeba przeczytać "Szklany miecz"? :-) Trochę tylko przeraża mnie ilość stron...

    OdpowiedzUsuń
  4. Książka już do mnie dotarła i nie mogę się doczekać aż przeczytam kontynuację wspaniałej Czerwonej królowej :3

    OdpowiedzUsuń
  5. Szklany miecz już czeka na mojej półce i jestem strasznie ciekawa jak potoczy się ta historia!!
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. Moja koleżanka już się za to zabiera, bo uważa, że pierwsza część była wspaniała :) Mnie też suszy głowę, żebym ją przeczytała, więc chyba muszę to zrobić :P
    Buziaki!
    BOOKBLOG

    OdpowiedzUsuń
  7. Przede mną dopiero "Czerwona królowa" ale mam ogromną nadzieję że cała seria mi się spodoba :)
    Justyna z livingbooksx.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. No ludzie! Ty nie macie litości! Blogosfera huczy od recenzji tej książki, a ja tu zatapiam się w smutku, że pewnie w najbliższym czasie jej nie poznam :( Tym bardziej boli mnie to, bo ty, jak i większość osób, piszesz, że kontynuacja pobija poprzedniczkę - a Czerwona królowa była genialna :D
    Bądź tu teraz

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja jestem po pierwszej części i jestem tak nią oczarowana, że brak słów. a "Szklany miecz" Czekam aż ktoś odda ją do biblioteki, wtedy ja muszę ją złapać w swoje rączki! xd ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie wiem czy sięgnę po "Szklany miecz", ponieważ pierwsza część niezbyt przypadła mi do gustu. Jeszcze się nad nią zastanowię ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie czytałam jeszcze drugiej części, ale przysięgam, iż w końcu to zrobię. Pokochałam poprzedniczkę i pewnie nie raz zachwycę się drugim tomem, ale ja, jak to ja, mam tyle książek do nadrobienia, że ta w końcu zeszła na drugi plan :c
    U mnie pojawiła się recenzja "Niezłomnych", zapraszam!

    OdpowiedzUsuń
  12. Serię mam w planach. Nie miałam okazji zapoznać się z pierwszym tomem, ale niedługo to nadrobię.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  13. Przepraszam cię bardzo, ale recenzję przeczytałam pobieżnie, żeby nie wychwycić żadnych spoilerów, bo wkrótce mam zamiar zabrać się za "Czerwoną Królową".
    Zajeżdża kolejną dystopią, ale chętnie się za to zabiorę :)
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie na kompletnie odmienną recenzję,
    Isabelle West
    Z książkami przy kawie

    OdpowiedzUsuń
  14. Cóż, do Czerwonej Królowej jest mi zawsze nie po drodze, może jak kiedyś zoabczę ją w bibliotece to się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  15. niestety nie czytałam tej książki, ale z chęcią przeczytam.
    Serdecznie pozdrawiam.
    http://nacpana-ksiazkami.blogspot.de/

    OdpowiedzUsuń
  16. Po pierwszą część sięgnęłam właśnie bo była bardzo popularna. I w sumie nawet mi się podobała, ale teraz z biegiem czasu patrzę na nią z przymrużeniem oka.
    O tej części również jest bardzo głośno, ale wyjątkowo nie śpieszy mi się do jej przeczytania. :)
    Oczywiście siągnąć zamierzam, ale w swoim czasie. :)

    OdpowiedzUsuń
  17. mnie ,,Czerwona królowa" jakoś specjalnie nie powaliła,ale ,,Szklany miecz" mnie intryguje,nie powiem!😊
    pozdrawiam!

    marcepanowerecenzje.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  18. Nie czytałam, ale brzmi zachęcająco. Także, jak będę miała okazję, to przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja już zamówiłam czerwoną królową, mam nadzieję, ze oszaleję na jej punkcie tak jak cała blogosfera :D
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi bardzo miło, gdy skomentujesz, podzielisz się ze mną swoją opinią dotyczącą danego postu. Lecz proszę, nie obrażaj nikogo :)