niedziela, 26 czerwca 2016

Awersja do polskich autorów



TEN POST NIE MA NA CELU URAŻENIA INNYCH. JEST TYLKO MOJĄ INDYWIDUALNĄ OPINIĄ I SPOSTRZEŻENIEM.
 
Jestem pewna, że to, o czym tu napiszę, dotyczy przynajmniej połowy z was nas. Przez prawie rok mojej „działalności” w blogosferze, znalazłam bardzo niewiele blogów, na których byłaby opublikowana recenzja przynajmniej jednej książki polskiego autora. Wiele osób nie czyta polskich książek, a co za tym idzie, nie pisze ich recenzji. To samo dotyczy mojego bloga. Jedyne polskie książki, które czytam, to te, które muszę znać do szkoły. Żadnych dodatkowych powieści. Absolutnie nic.



Dlaczego czytamy mało polskich książek?
 To pytanie zadałam sobie dziś rano, zupełnie przypadkowo. Przeglądając biblioteczkę, zauważyłam, że wśród wszystkich nazwisk autorów, nie ma żadnego polskiego. I wtedy a mojej głowie pojawiła się teoria spiskowa.
Czy Polacy piszą gorsze książki?
Szczerze… to wątpliwe. Polacy są świetni w każdej dziedzinie czy to sportu czy nauki, po prostu trzeba znaleźć te zdolne osoby, więc nie sądzę, żeby wśród tylu polskich pisarzy i pisarek nie znalazły się osoby z prawdziwym talentem do tego.
Język również odpada. W końcu tak czy inaczej czytamy po polsku. Owszem, książki obcych autorów w oryginale są po angielsku/norwesku/ w dowolnym języku, ale po tłumaczeniu to wciąż ten sam polski język, którego tak niektórzy boją się zakosztować.
Według mnie, głównym powodem są… lektury szkolne. Pewnie teraz myślicie „jasne Mitchy, lektury szkolne to przyczyna całego zła na świecie”. Ale w moim przypadku, to właśnie lektury i utwory omawiane na języku polskim, odstraszają od zagłębienia się w polską literaturę. Moja polonistka była niezwykle przewrażliwiona na punkcie dawnej literatury polskiej, bo „TRZEBA ZNAĆ!”. Ja rozumiem, naprawdę. Ale gdy uczeń jest zmuszany do czytania i omawiania nudnych, oklepanych utworów, z których czuć tylko głęboką rozpacz i bezsilność, nie jest ani odrobinę dziwne, gdy znienawidzi wszystko, co się wiążę z polskimi autorami. I tak jest właśnie w moim przypadku. A to wszystko zaczęło się za sprawą tej książki:



Owszem, jest to powieść, która może wiele wnieść do naszego życia, ale tylko wtedy, gdy ktoś przeczyta ją z własnej, nieprzymuszonej woli, a nie z obowiązku. Przeczytałam do połowy i nigdy nie zapoznam się z nią do końca.

Jaki jest skutek?
Ja sądzę, że to działa jak błędne koło. Polski autor napisze książkę, której prawie nikt nie przeczyta, co zniechęci go do kontynuowania pracy. Polaków z powołaniem do pisania jest coraz mniej, a co za tym idzie, coraz mniej ciekawych książek, które mogłyby zmienić zdanie Polaków o ojczystej literaturze. Tak jest i tak będzie. Kto wie, może kiedyś polska literatura sama zniknie, w sposób naturalny?


To było takie moje krótkie przemyślenie, które nawet chyba nic nie wnosi, ale poczułam potrzebę, żeby się tym z Wami podzielić. Jestem ciekawa, czy Wy czytacie książki polskich autorów? Jeśli nie, to dlaczego? A jeśli tak, polećcie mi polskie książki młodzieżowe lub fantastyczne, które zapadły Wam w pamięć :)

29 komentarzy:

  1. To prawda, nie czytuje polskich książek. Jeśli już do właśnie lektury, które niekoniecznie zachęcają do zagłębiania się w polski dorobek literacki, ale o tym już wiesz. Tak naprawdę oprócz Remigiusza Mroza nie znam nawet żadnego polskiego pisarza, co po zastanowieniu się jest smutne. Myślę, że to głównie dlatego, że każdy sięga po bestselery/znane i polecane książki, a polskie do takich nie należą, gdyż ich zasięg jest niewielki. Niema nawet do czego porównać zasięg amerykańskich autorów.

    http://wielopasja.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Krzyżacy to była pierwsza lektura, której nie przeczytałam XD

    OdpowiedzUsuń
  3. Myślę, że jeśli lektury wzbudzają awersję do czytania, to nie dotyczy to tylko polskich autorów, a w ogóle książek. Osobiście uważam, że jeśli ktoś nie czyta książek, to żadna lektura go do zmiany zdania nie nakłoni, no bo jak nie lubi, to po co ma to robić? Chociaż muszę przyznać, że przez "Krzyżaków" też nie dałam rady przebrnąć :D Aczkolwiek zdarzają się i dobre czytadła w tej naszej szkole. Ja osobiście lubię czytać "te nowsze", typu XX wiek. Nierzadko naprawdę mi się podobają, i nie odczuwam ich jako obowiązku, czytania na lekcję. Tylko konkretnie ustalone terminy rażą mnie w oczy. Ale odeszłam od tematu, a zagłębiłam się w lektury :D Polscy autorzy nie są źli, i chyba odwiedzamy trochę inne blogi, bo ja dość często natykam się na naszą rodzimą literaturę. Zwłaszcza teraz, kiedy odnoszę wrażenie, że każdy chce pisać i wydawać swoje książki. Dużo debiutów, niektóre podobno bardzo dobre. Ale mimo wszystko i tak rządzi literatura zagraniczna... jeszcze :P

    OdpowiedzUsuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Usunęłam, bo widzę, że połowę coś mi zjadło i nie wiadomo o co chodzi. Miało być tak:
      Lektury to słaba wymówka. Przecież poza literaturą polską w szkole omawia się też zagraniczną, a zagraniczne książki będące lekturami nie zniechęcają do czytania zagranicznych autorów. Do czytania w ogóle czasem tak (lektury jako całokształt), ale to już coś innego. Poza tym szkoła pokazuje klasykę, a przecież jest wielu innych autorów i inne gatunki... Dlaczego szuka się ich w zagranicznej literaturze, ale w naszej już nie?
      Też nie mogę powiedzieć, by polscy autorzy mieli mniejszą silę przebicia: Bonda, Mróz, Ćwiek i Pilipiuk temu przeczą.
      Nie ma opcji żeby polska literatura znikła, a jeżeli, to właśnie przez takie smutne podejście. Tylko że z nią zniknie o wiele więcej...

      Usuń
  5. Kompletnie nie rozumiem awersji do polskich autorów (lub, idąc dalej, do autorów wybranej innej narodowości). Przecież zarówno wśród Amerykanów, Anglików, Norwegów, Japończyków, tak jak i wśród Polaków znajdą się ci, którzy piszą największy chłam, ale też znajdą się perełki, utwory, które zyskały światowy rozgłos (polski Wiedźmin chociażby, chociaż, o ile się nie mylę, to głównie zasługa gry - ale czy powstałaby gra, gdyby nie utwór Sapkowskiego?). Co do lektur szkolnych... No cóż, na języku polskim omawia się również literaturę rosyjską (wybrany utwór Dostojewskiego), angielską (chociażby Szekspir) czy starożytnej Grecji (Antygona, Król Edyp), a jakoś nikt nie ma awersji do książek akurat tych narodowości. Tak więc kompletnie nie rozumiem "zrzucenia" winy na lektury szkolne. :p

    Ja literaturę polską czytam, oczywiście o ile zachęciła mnie tematyka/fabuła. No właśnie - bo ja nie patrzę na autora, ale właśnie na to, co książka sama w sobie może zaoferować. :) Podsumowując - sądzę, że warto czytać Polaków (ale nie tylko! :D Nie popadajmy ze skrajności w skrajność).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lektury szkolne odpychają od czytania w moim przypadku, niekoniecznie tyczy się to wszystkich :)
      W dodatku u mnie na lekcjach omawialiśmy mało utworów zagranicznych autorów, bo polonistka stwierdziła, że to język polski i mamy omawiać polskie utwory :)

      Usuń
    2. Mnie, mówiąc szczerze, lektury również odpychają (a matura coraz bliżej...), ale nie od czytania w ogóle. ;) No ale cóż, jak trzeba to trzeba - chociażby żeby dobrze zdać ten głupi egzamin. No cóż. Nie warto się zniechęcać i sięgać i po polską literaturę! Nie ma co przecież porównywać Sienkiewicza (którego nie znoszę D:), Mickiewicza, Prusa, Wyspiańskiego do Sapkowskiego, Musierowicz, Nurowskiej, Bereniki-Miszczuk czy innych współczesnych autorów. ;)

      Usuń
  6. Napisałam podobny post, niedługo będę go publikować, właśnie o tym, że rzadko sięgamy po to co polskie, i mimo, że coraz więcej fajniejszych debiutów pojawia się na naszym rodzimym rynku, to jednak coś od tego odpycha... Nie wiem, sama sięgam po zagraniczne tytuły. :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Ok, rozumiem... albo nie, nie rozumiem. Zupełnie. Nie potrafię pojąć, jak można nie sięgnąć po coś ze względu na pochodzenie autora. Przez lektury? Z tego, co ja pamiętam, to polskie książki wśród lektur stanowiły zaledwie część, dużo było Anglików, Rosjan, Niemców... I skoro nie podobały mi się Cierpienia młodego Wertera, mam w ogóle nie czytać niemieckich książek? Matko, to podejście jest straszne! Ale z drugiej strony, jestem jedną z niewielu osób, które w szkolnych lekturach widziały jakiś sens.
    W swojej biblioteczce mam dokładnie 27 książek polskich autorów na 80 wszystkich. Nie mam ich ze względu na cokolwiek innego niż ciekawą fabułę. I nie zgadzam się, że polska literatura umrze. Nie ma szans, mamy zbyt wiele dobrych autorów, zarówno współczesnych, jak i starszych, a nowe powieści wychodzą jak grzyby po deszczu i wcale często niczym nie ustępują zagranicznym.

    Po prostu nie rozumiem Twojego podejścia, przepraszam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spokojnie, przez ten post chciałam poznać opinie innych, co do polskich książek :)
      Dziękuję za Twoją opinię, która wiele wnosi do tego postu. Właśnie na tym polega dyskusja ^^
      Pozdrawiam :*

      Usuń
  8. Ja przekonałam się do polskich autorów od kiedy zaczęłam prowadzić blog i czytać recenzje innych osób :D Naprawdę mamy mnóstwo świetnych nazwisk :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Lektury odpychają, to prawda... Jednak takie utwory jak wiersze czy inne omawiane przez moją byłą już polonistkę mi się tam podobały ;) Może to zależy właśnie od podejścia uczącego? :D
    Też zauważyłam, że mało czyta się książek naszych autorów, jednak ja tam czytuję sobie od czasu do czasu :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Zdecydowanie częściej sięgam po zagraniczne tytuły, bo nie da się ukryć, że do polskich czuję pewną awersję. W części zgadzam się z Tobą, że przyczyną tego mogą być lektury, ale to zdecydowanie zależy od nauczycieli i ich podejścia. Ja w licem miałam okropną nauczycielkę, która potrafiła skutecznie zniechęcić do literatury, ale literatury ogólnie, nie tylko polskiej :/ Jednak po głębszym zastanowieniu muszę przyznać, że ja zawsze miałam problem z polskimi lekturami: "Nad Niemnem", "Krzyżacy", "Potop", a powieści autorów zagranicznych bardzo mi się podobały: "Folwark zwierzęcy", "Zbrodnia i kara", "Mistrz i Małgorzata" i z pewnością w pewnym stopniu, to przyczyniło się to tego, że podświadomie czuję niechęć do polskich autorów :/
    Ja staram się z tym walczyć i ostatnio zdecydowanie częściej sięgam po powieści Polaków, ale i tak jest to bardzo mały odsetek wszystkich autorów jakich czytam, ale sądzę, że polska literatura nie zniknie, bo wydaje mi się, że nasz rynek wydawniczy jest dość obszerny - na pewno polska literatura jest poczytna i nadal znajduję liczną rzeszę fanów.
    Pozdrawiam :D
    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  11. Serio tak rzadko trafiasz na recenzje polskich autorów? Co prawda, bloguję już ponad 4 lata, ale codziennie natykam się na takie recenzje. Ba!, sama w przeważającej części sięgam po literaturę polską, którą uwielbiam i cenię. Zarówno zagraniczni pisarze, jak i polscy bywają świetni, a niektórzy piszą nieudolnie - niezależnie od miejsca pochodzenia.

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie wydaje mi się, żeby to było z winy lektur. Może w niektórych przypadkach tak jest, ale nie moim i raczej takich osób znalazło by się sporo.
    Myślę, że nie ma jednego konkretnego powodu. Kiedyś myślałam, że to przez słabą reklamę polskich książek. No bo wejdźmy na jakąkolwiek księgarnię internetową. Jakie książki są wśród polecanych? Większość z nich to zagraniczne.
    Ale tak naprawdę to MY decydujemy o tym, co czytamy. Więc wina leży tylko i wyłącznie po naszej stronie.
    Przyznam, że sama częściej sięgam po zagranicznych autorów, ale zdarza mi się przeczytać też polskich autorów. Uwielbiam "Drugą szansę" pani Miszczuk czy "Nomen Omen" pani Kisiel, pokochałam historię Mateusza spisaną przez Macieja Pieprzycę. A ostatnio mogłam przysłuchać się kilka spotkaniom autorskim i na pewno zapoznam się z książkami tamtych autorów.
    I szczerze mówiąc dziwi mnie, że tak rzadko spotykasz recenzje polskich książek. Z moich obserwacji wynika, że większość blogów ma chociaż jedną, a często więcej recenzji naszych rodzimych książek.
    Jeśli z powodu szkolnych lektur nie sięgasz po polską literaturę to pozostaje mi tylko współczuć Tobie, bo nie wiesz co tracisz :) Naprawdę, lepiej zmień ten "zwyczaj", bo ominie Cię wiele dobrego :)
    Z perspektywy czytelnika

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja całkiem często trafiam na recenzję polskich książek. Sama czytam i chwalę twórców, którzy piszą fantastykę. Są naprawdę genialni, a po resztę gatunków to nawet zagranicznych autorów bardzo rzadko sięgam. :D
    Pozdrawiam,
    GeekBooks

    OdpowiedzUsuń
  14. Właściwie wszystko co chciałam napisać, napisały już osoby powyżej.
    Ja również należę do grona osób, które nie rozumieją jak lektury szkolne mogą odpychać od polskiej literatury. Rozumiem, że "Krzyżacy" mogli nie zachwycić. Ja ich w ogóle nie czytałam (nie było ich w moim programie). Jednak przeczytałam większość zadanych lektur i wiele naprawdę mi się podobało. Prawdą jest też to, że znacznie częściej zaczęłam sięgać po teksty polskich pisarzy od kiedy zaczęłam prowadzić bloga (czyli stosunkowo niedługo bo od lutego). To nie dlatego, że miałam awersję, bo nie miałam. Po prostu właśnie przeglądając recenzje innych blogerek zaczęłam dostrzegać świetne książki Polaków. Codziennie minimum kilka takich recenzji widzę, więc chyba odwiedzamy zupełnie różne blogi. Sama często piszę recenzje polskich autorów w tym debiutantów. Zapraszam ;)
    P.S. A jeśli lubisz fantastykę to polecam naszego debiutanta "Miasto krwi" - Kamil Dziadkiewicz. Literaturę bardziej kobiecą, z odpowiednim humorem - Magdalena Witkiewicz. New adult? 20 lipca premierę będzie mieć książka "jak powietrze" - Agaty Czykierda - Grabowskiej. Literatura młodzieżowa? Ewa Nowak. Aktualnie u mnie na blogu można wygrać jej najnowszą książkę. Kryminał? Remigiusz Mróz, Marta Reich ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Powiem ci że w moim życiu właśnie przez lektury jakoś zaniedbałam polskich autorów, no i może przez Musierewiczównę, której książek nie jestem w stanie przeczytać ani będąc w 3 gim ani tym bardziej mając 21 lat błe.
    Owszem znajdzie się kilku dobrych autorów, którzy są oryginalni i stworzą coś na prawdę dobrego jak choćby "Obrońca nocy" pani Łoniewskiej, ale to są jednostki. Sama chcę się przełamać i czekam na jakąś książkę Mroza no zobaczymy czy mi się z tym uda :D Także ja cię rozumiem no ale cóż zrobimy lektury nas gorszą xD


    Przepraszam za małe zamieszanie, ale czy mogłabyś zmienić baner konkursowy 3 muszkieterów, bo zrobiłam pomyłkę w zdjęciu :D Dziękuje :*

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie przepadam za polskimi autorami. Po pierwsze lektury - miały niemały udział w pogłębianiu mojej awersji, ale nie tylko. Na rynku jest cała masa polskich obyczajówek, których nie trawię. Nie lubię takich książek i po prostu nic atrakcyjnego dla siebie nie znajdowałam. Lubię fantastykę, więc z polskich książek czytałam tylko Andrzeja Sapkowskiego i jego Wiedźmina. Dopiero ostatnio się przełamałam i sięgnęłam po Mroza (polecam Ekspozycję).
    ściskam :*
    Latające książki

    OdpowiedzUsuń
  17. Powiem Ci, że bardzo zaintrygowałaś mnie tym postem.
    Co do lektur... Możliwe, że jest to prawdą, jednak nie można zapominać o takim Sapkowskim, Ćwieku, czy Mrozie, którzy są naprawdę świetni w tym, co robią.
    Miejmy nadzieję, że polscy pisarze nie zaginą.
    Moim marzeniem jest wydanie książki, jednak co z tego będzie - nie wiadomo.
    Pozdrawiam Cię gorąco i zapraszam do mnie na nową recenzję,
    Isabelle West
    Z książkami przy kawie

    OdpowiedzUsuń
  18. Faktycznie czytam mało polskich książek, ale chyba znam przyczynę i wbrew pozorom to wcale nie są lektury, a styl. Może to się wydać dziwne, ale kiedy czytam polskie książki, czasami coś mi z nim nie gra. Wiadomo, że każdy język jest inny, są pewne wyrażenia nieprzetłumaczalne albo mające nieco inne znaczenie, więc przekłady z np. angielskiego mogą się różnić do tekstów napisanych oryginalnie po polsku. Jestem przyzwyczajona do tych pierwszych, dlatego po prostu bardziej mi one pasują. Mimo to mam też swoje ulubione polskie książki.
    Nie zgodziłabym się z faktem, że jest coraz mniej polskich autorów, albo jakoby polska literatura miała upaść. Moim zdaniem jest wręcz odwrotnie, ciągle słyszę o nowych gorących nazwiskach, których książki są bestsellerami.
    Być może po prostu wiele osób postępuje zgodnie z przysłowiem "Cudze chwalicie, swego nie znacie". I tyle. :D

    OdpowiedzUsuń
  19. Z tymi polskimi książkami to jest dziwnie... rzadko kiedy po nie sięgam. Czemu? Szczerze mówiąc, to nie mam pojęcia. Na pewno odpychają mnie polskie imiona w tekście, bo ich po prostu nie lubię. Nie sądzę, by to było z powodu lektur, one często zniechęcają mnie ogólnie do czytania, a nie do polskich autorów. Jak tak głębiej o tym myślę, to mam awersję do większość polskich rzeczy - filmów, muzyki. Nie tylko książek. Właściwie zaczęło się od filmów i muzyki, których po prostu nie dzierżę, rzadko kiedy trafiam na coś, co mi się spodoba. I to przeniosło się na książki - z góry założyłam, że skoro tamto mi się nie podobało, to i to nie przypadnie do gustu. Chore? Być może. Ale to się tak mocno we mnie zakorzeniło, że nijak nie potrafię się tego pozbyć. I tak czy siak będę czytać w większości zagranicznych autorów, a po polskich sięgać rzadko kiedy. Może kiedyś pokonam barierę. Mam nadzieję.

    OdpowiedzUsuń
  20. Ja nie czytam polskich książek, bo w większości nie trafiają w mój gust... :)

    Pozdrawiam, Jabłuszkooo ♡
    Szelest stron - kilk!

    OdpowiedzUsuń
  21. Też bardzo często się nad tym zastanawiam. I - tak jak Ty - dochodzę do wniosku, że w większości jest to sprawa lektur. Pamiętam, gdy na języku polskim moja polonistka powiedziała, że TRZEBA znać polską twórczość, bo do tego nas zobowiązuje to, że jesteśmy Polakami. Jasne, również uważam, że książki np. "Krzyżacy", czy "Pan Tadeusz" powinni przeczytać wszyscy, ALE tylko wtedy, kiedy ktoś uświadomi sobie, że jest do tego gotowy i tego chce. Pamiętam jak ja w II gim męczyłam "Pana Tadeusza" i kompletnie nie rozumiałam jego idei. Odłożyłam w połowie i obiecywałam sobie, że więcej do tego nie wrócę. W tym roku pod koniec III gim stwierdziłam, że chcę go skończyć. Tym razem nie było tak źle. Myślę, że to po prostu kwestia dorastania.
    A jeżeli chodzi o polskich autorów, to zdecydowanie polecam Ci Remigiusza Mroza i jego najlepszy na świecie cykl Parabellum! Pierwszy raz tak bardzo zakochałam się w twórczości polskiego autora. Mam nadzieję, że kiedyś sięgniesz po Jego książke :)

    http://1carlsky.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  22. Zgadzam się z Tobą w kwestii tego, że to właśnie lektury potrafią skutecznie zniechęcić młodych ludzi do czytania. Niestety, ale wciska się nam książki, które niekoniecznie są już aktualne pod względem swojego przesłania, a dodatkowo napisane są językiem ciężkim do przegryzienia dla przeciętnego ucznia. Sama po dziś dzień bardzo źle wspominam męczone w podstawówce W pustyni i w puszczy, gimnazjalnych Krzyżaków czy licealnych Chłopów, Potop. Wiadomo, są to książki ważne dla naszej historii, ale czytanie ich ma sens tylko wtedy, kiedy sami tego chcemy. Kanon lektur powinien być porządnie zreformowany i niektóre powieści powinny być zastąpione, na szczęście nadal jest tam sporo ciekawych i wartościowych pozycji.
    Kolejnym powodem przez który ja osobiście rzadko sięgam po książki polskich autorów jest... Nieumiejętność przyjmowania krytyki! Ileż razy już słyszeliśmy o tym, że jakiś polski AŁTOR burzy się na swoim fanpejdżu, ile osób dostało niemiłe komentarze pod swoimi recenzjami? Prym w tym wszystkim wiedzie chyba Katarzyna Michalak, która jedzie po takich osobach nawet w swoich książkach. Kolejnym przykładem może być Augusta Docher, która zaledwie kilka dni temu również najechała na inną dziewczynę tylko dlatego, że tej nie spodobała się jej książka. Po takich akcjach sama po prostu mam w sobie strach i prawie zawsze odmawiam polskim autorom, gdy proponują mi swoje książki do recenzji.
    Mam nadzieję, że kiedyś to wszystko zmieni się na lepsze!
    Pozdrawiam serdecznie,
    Kochamy Książki

    OdpowiedzUsuń
  23. Ja osobiście nie czytam książek Polskich autorów, nie dlatego, że źle piszą, a dlatego, że odrzucają mnie polskie imiona i polskie nazwiska oraz akcja dziejąca się w naszym kraju. Jeśli natomiast autor, tak ja w przypadku mojej książki, tworzy wszystko gdzieś indziej i inaczej nazywa bohaterów, to mi to nie przeszkadza.


    Serdecznie zapraszam do mnie http://want-cant-must.blogspot.com/
    Polecam Good Book. Własnie wczoraj dodałam recenzję Zanim się pojawiłeś.

    OdpowiedzUsuń
  24. Weź udział w książkowym wyzwaniu :)
    http://want-cant-must.blogspot.com/2016/07/wyzwanie-na-lipiec.html

    OdpowiedzUsuń
  25. Hej, muszę przyznać, że masz całkowitą rację. Prawie wszystkie książki, które czytam są napisane przez zagranicznych autorów. Szkolne lektury są nudne i nawet jak ich nie zaczniemy czytać, to i tak wiemy, że nie są zbyt... ciekawe? ekscytujące? porywające? :D Krzyżacy to jedna z najnudniejszych moich lektur. Nie dość, że ma tyle stron, to jeszcze w dodatku nie ciekawa. Oczywiście dla osób, które lubią takie książki i czytają je ze swojego własnego wyboru to co innego. Zawsze lepiej się czyta książki, które wybraliśmy sami, a nie nauczyciela itp. :)
    Serdecznie pozdrawiam,

    http://nastolatka-marzycielka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi bardzo miło, gdy skomentujesz, podzielisz się ze mną swoją opinią dotyczącą danego postu. Lecz proszę, nie obrażaj nikogo :)