poniedziałek, 29 sierpnia 2016

Wyzwanie "Mój pierwszy raz"



Do tego wspaniałego wyzwania zachęciła mnie Jadwiga z bloga Zajęcza Nora, za co bardzo dziękuję, bo odpowiem na nie z największą przyjemnością :)

https://bibliotekazajeczanora.blogspot.com/2016/07/wyzwanie-moj-pierwszy-raz.html



Moje najwcześniejsze wspomnienie związane z książkami dotyczy nauki czytania. Pamiętam tylko, jak siedziałam z siostrą na łóżku, a ona kazała mi szukać w książeczce dla dzieci „A jak Anakonda” wszystkich literek „a” i je podkreślać.
Jednak moja prawdziwa historia zaczęła się w święta 2008 roku. Wszyscy odpakowywali prezenty, a mi został jeden od siostry. Gdy go zobaczyłam, oniemiałam. To był Harry Potter i Kamień Filozoficzny. Wtedy moja znajomość tej serii ograniczała się tylko do obejrzenia jednego filmu i nawet nie pamiętam, który to był. Wiedziałam jednak, że ta książka mi się spodoba i moim celem stało się przeczytanie Kamienia Filozoficznego.
Moja mama nie była szczególnie zadowolona z wyboru prezentu. Uważała, że jestem za młoda i nie dam rady tego przeczytać, a co dopiero zrozumieć, ale ja wiedziałam, że skoro siostra była pewna mojego sukcesu, to mi się uda. W dodatku już jako dziecko czytałam wszystkie lektury szkolne (co z czasem się zmieniło XD) i szybciej od innych z klasy nauczyłam się czytać sylabami, więc moja pewność siebie w tamtym czasie była nie do opisania.
I tak przez miesiąc, w każdej wolnej chwili, czytałam Harry’ego Pottera i Kamień Filozoficzny. Teraz wydaje mi się niemożliwe, tak długie czytanie jakiejkolwiek książki, ale wtedy czułam, że osiągnęłam sukces. No i oczywiście, od razu zaangażowałam siostrę w kupno następnej części specjalnie dla mnie.
I szczerze, czasami się zastanawiałam, co by było, gdyby moja siostra nie kupiła mi wtedy tej książki. Czy zaczęłabym czytać później, czy jak większość społeczeństwa, wolałabym filmy? Cóż, wolę myśleć, że jednak w końcu moja przygoda z czytaniem by się rozpoczęła, ale tak właściwie, to nie mam takiej pewności.
Tak więc dziękuję mojej kochanej siostrzyczce za pierwszy tom jednej z moich ulubionych serii, zakorzenienie we mnie pasji do czytania i pełną książek biblioteczkę <3


A jak rozpoczęła się Wasza przygoda z czytaniem? Może podobnie, jak moja? Podzielcie się tym w komentarzach ^^

8 komentarzy:

  1. Ja dostałam na początku 5 część Pottera, bo rodzice znaleźli ją na przecenie, a nie mieli pojęcia, że to nie tom 1 <3 Druga klasa podstawówki, czytałam ją pół roku z 4 miesięczną przerwą...
    A samo czytanie zaczęło się u mnie po prostu z nauką czytania. Tak o, bez jakiś spektakularnych chwil :D
    drewniany-most.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. U mnie również siostra zainicjowała proces nauki czytania. Bardzo fajnie przygotowany post! :)

    LimoBooks :)

    OdpowiedzUsuń
  3. kochana siostra :) Ciekawe czy dając ci tę książkę myślała że rozpoczyna u ciebie taką wielkie książkowe hobby :)
    Cieszę się, że podjęłaś wyzwanie i dzięki temu mogłam poznać twoją wspaniałą historię :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ahh ten Harry, u mnie również był on jedną z początkowych lektur ;) I jeszcze plastusiowy pamiętnik!

    OdpowiedzUsuń
  5. Miałam 5 lat. "Szkolne przygody Pimpusia Sadełko" i inne bajki Konopnickiej. Ale w sumie czytałam wtedy już płynnie, więc wcześniej musiałam się nauczyć, tylko nie pamiętam co czytałam ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetna historia! U mnie to się zaczęło chyba od "Ani z Zielonego Wzgórza". Pierwszy tom, wydany przez Wydawnictwo Literackie, z twardą okładką, otrzymałam od wujostwa albo na Boże Narodzenie, albo na urodziny - nie pamiętam. Sięgnęłam do książki i się zachwyciłam! Fakt faktem, czytałam to dosyć długo, ale później pochłaniałam kolejne tomy serii. A potem już spadła fala innych książek i miłości do nich. :D

    Pozdrawiam serdecznie, Królowa Książek.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ciekawa historia!
    Niewątpliwie, HP to jedna z moich ulubionych, sentymentalnych serii!
    Jednak... moja przygoda z czytaniem na poważnie rozpoczął "Władca Pierścieni". Wyobrażacie to sobie? Mały, niepozorny, dziesięcioletni karzełek wyniósł z biblioteki pod pachą "Drużynę Pierścienia". Karzełek urósł, ale Tolkiena do dziś nie zapomniał.

    Ściskam,
    Izzy z Heavy Books

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetny blog, ciekawie piszesz :)
    Obserwuję,
    http://wer-pozeraczkaksiazek.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi bardzo miło, gdy skomentujesz, podzielisz się ze mną swoją opinią dotyczącą danego postu. Lecz proszę, nie obrażaj nikogo :)