piątek, 24 marca 2017

"Silver. Pierwsza księga snów"- Kerstin Gier

Tytuł polski: Silver. Pierwsza księga snów
Tytuł oryginalny: Silver. Das erste Buch der Traume
Autor:  Kerstin Gier
Wydawnictwo: Media Rodzina
Seria: Silver - księgi snów (1)
Ilość stron: 409

Liv zawsze przywiązywała dużą wagę do snów. Ale odkąd zamieszkała w Londynie, znalazły się w centrum jej zainteresowań. Tajemnicze zielone drzwi z klamką w kształcie jaszczurki. Gadające kamienne posągi. Niania z tasakiem w schowku na miotły... Tak, ostatnio sny Liv stały się bardzo dziwne. A szczególnie ten: czterech chłopaków, łacińskie inkantacje, dziwny rytuał w środku nocy. Liv zna tych chłopaków z nowej szkoły - i co dziwne, zawsze gdy spotykają się na jawie, oni wiedzą o niej więcej, niż powinni... Chyba że... śnili ten sam sen, co ona? Ta czwórka skrywa przed nią jakąś tajemnicę, ale ciekawska Liv nie powstrzyma się przed niczym, żeby dowiedzieć się, o co w tym wszystkich chodzi. I wcale nie przeszkodzi jej fakt, że każdy z tych chłopaków jest wręcz zabójczo przystojny.
- okładka

"Twój dom jest tam, gdzie twoje książki."

Dla mnie sny zawsze były czymś wyjątkowym. Jako dziecko uwielbiałam śnić, a wraz z wiekiem ta... pasja tylko się nasiliła. Uwielbiam wszystko, co fantastyczne i nierealne, dlatego zagłębianie się w wizje własnego, kreatywnego umysłu po ciężkim dniu wydawało mi się znacznie przyjemniejsze niż samo wyobrażanie sobie czegoś. I do tej pory tak uważam. Jednak jest coś, co najczęściej jest dla mnie nieosiągalne, a mianowicie sny świadome. Zapewne słyszeliście o snach, w których człowiek zdaje sobie sprawę, że śni i od tej pory sam może decydować, jak potoczy się dalsza część snu. Dla wielu to niemożliwe, ale nie dla Liv Silver, której wyobraźnia chyba nie zna granic.

środa, 15 marca 2017

NIE dla ujednolicenia cen książek i zakazu promocji!!

Wróciłam bejbe! Tak, tak, przerwa potrwała sobie kilka (!) miesięcy i chyba boję się spojrzeć, ile dokładnie, ale wreszcie poczułam pragnienie, które popchnęło mnie znowu w kierunku mojego kochanego, kurzącego się bloga. A co mnie skłoniło do powrotu?

Słyszeliście już o "genialnym" projekcie Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego? Jeśli nie, już spieszę z wyjaśnieniami, bo to projekt, który będzie działał na szkodę nas, wielkich moli książkowych, skromnych czytelników i srok okładkowych!

Otóż, w wielkim skrócie, projekt ma polegać na ZAKAZANIU PROMOCJI książek w sklepach, czy to stacjonarnych, czy internetowych. Co więcej, ma wprowadzić UJEDNOLICENIE CEN książek. Wyobrażacie to sobie?
Zero zakupów w księgarniach internetowych, które zapewne zbankrutują.
Zero promocji i ujednolicenie cen, co prowadzi do kupowania książek w cenach okładkowych.
Co z tego wyjdzie? Jedna, wielka ciemnota. Jesteśmy zalewani z lewej i prawej informacjami, jak to Polacy mało książek czytają. A ta liczba tylko się zmniejszy po wprowadzeniu tego karygodnego projektu. Dla kogo to dobre, bo ja, przepraszam, nie mam pojęcia? Dla wydawców? Autorów? Gdzie tam, przecież będzie mniejszy popyt na książki. Dla czytelników? Hahaha... Nie.

Nie możemy się na to zgodzić! Dlatego właśnie powstała petycja, przeciw temu projektowi. Jeśli ktoś z Was jeszcze nie głosował, zachęcam, bo razem możemy coś zmienić :)
a jak nie, to wprowadzimy czarny rynek książkowy XD