środa, 15 marca 2017

NIE dla ujednolicenia cen książek i zakazu promocji!!

Wróciłam bejbe! Tak, tak, przerwa potrwała sobie kilka (!) miesięcy i chyba boję się spojrzeć, ile dokładnie, ale wreszcie poczułam pragnienie, które popchnęło mnie znowu w kierunku mojego kochanego, kurzącego się bloga. A co mnie skłoniło do powrotu?

Słyszeliście już o "genialnym" projekcie Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego? Jeśli nie, już spieszę z wyjaśnieniami, bo to projekt, który będzie działał na szkodę nas, wielkich moli książkowych, skromnych czytelników i srok okładkowych!

Otóż, w wielkim skrócie, projekt ma polegać na ZAKAZANIU PROMOCJI książek w sklepach, czy to stacjonarnych, czy internetowych. Co więcej, ma wprowadzić UJEDNOLICENIE CEN książek. Wyobrażacie to sobie?
Zero zakupów w księgarniach internetowych, które zapewne zbankrutują.
Zero promocji i ujednolicenie cen, co prowadzi do kupowania książek w cenach okładkowych.
Co z tego wyjdzie? Jedna, wielka ciemnota. Jesteśmy zalewani z lewej i prawej informacjami, jak to Polacy mało książek czytają. A ta liczba tylko się zmniejszy po wprowadzeniu tego karygodnego projektu. Dla kogo to dobre, bo ja, przepraszam, nie mam pojęcia? Dla wydawców? Autorów? Gdzie tam, przecież będzie mniejszy popyt na książki. Dla czytelników? Hahaha... Nie.

Nie możemy się na to zgodzić! Dlatego właśnie powstała petycja, przeciw temu projektowi. Jeśli ktoś z Was jeszcze nie głosował, zachęcam, bo razem możemy coś zmienić :)
a jak nie, to wprowadzimy czarny rynek książkowy XD


7 komentarzy:

  1. Kompletnie tego nie rozumiem - jak można tak utrudniać życie? -,-
    Książki obecnie nawet jeśli są po 30 procentowej przecenie (jak na mój gust) i tak są drogie, a po cenie okładkowej to juz w ogóle. W taki sposób zamiast nakłaniać i zachęcać ludzi do czytania robi się rzecz całkowicie odwrotną - odradza się czytanie. No bo po co ktoś ma wydać powiedzmy 40 zł za książkę, która może mu sie nie spodobać? To juz lepiej sobie jakąś bluzkę kupi, przynajmniej będzie miał się w co ubrać, a pieniądze się nie zmarnują.
    Mam nadzieję, że ta ustawa nie wejdzie w życie, bo teraz dość głośno się na blogach o niej zrobiło. Nie wyobrażam sobie płacić 40 zł, a czasem nawet więcej za jedną książkę, podczas gdy w chwili obecnej mogę za tą samą cenę kupić 2, a nawet 3 książki.
    No i przez to małe księgarnie czy wydawnictwa mogą zostać zlikwidowane, bo jeśli ceny wszędzie byłyby takie same to ludzie będą woleli iść do takiego empika, który znajdziemy w każdej większej galerii, niż chodzić po małych księgarenkach w których czasami nawet nie ma tytułu o jaki nam chodzi.
    Ta ustawa to totalny absurd - aż sama się dziwię że takie coś może zostać zaakceptowane i wcielone w życie, nie pojmuję tego po prostu.
    Pozdrawiam! :)
    Petycję właśnie podpisałam - w grupie siła! :)
    recenzjeklaudii.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Słyszałam już o tej ustawie i nie wiem czy istnieją słowa, które mogą wyrazić jak bardzo jest ona beznadziejna. Zaraz podpiszę petycję. Miejmy nadzieję, że uda się coś zmienić.
    Pozdrawiam
    zapoczytalna.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie zgodzę się z Tobą, że księgarnie internetowe zbankrutują. Nadal będą mogli sprzedawać książki z promocjami, gdy już skończy się okres 12 miesięcy od premiery książki, a na dodatek stawiam na to, że przerzucą się na egzemplarze lekko uszkodzone. Już nie pamiętam, w którym punkcie (czy jak to się zwie) ustawy, ale jest zapis, że uszkodzone książki będzie można sprzedawać taniej. Lekko zarysowana okładka, zagięty róg, trochę obrupany grzbiet i można sprzedać pozycję z dawnym rabatem. Voila!
    Niemniej, zgadzam się co do tego, że ta ustawa jest „genialna”. Jednak największą kpiną jest jej wstęp i uzasadnienie. Wsparcie dla małych księgarni, poprawa czytelnictwa w Polsce i urozmaicenie oferty wydawniczej. Czytałam tę ustawę i nie wierzyłam ;-; Najlepsze jest to, że jeszcze właściciele małych księgarń się opowiadają za tą ustawą... Przestaję wierzyć w ludzką inteligencję.
    A dla kogo to dobre? Dla Empika czy Matrasa, którzy mają właściwie monopol na polskim rynku książkowym. W ten sposób wygryzą konkurencję w postaci internetowych dyskontów książkowych.
    Warto też wspomnieć o jak zawsze genialnym argumencie, czyli "inne kraje też to wprowadziły". Tak, owszem, chociażby we Włoszech i Francji, gdzie liczba księgarń i czytelników spada. Albo w Izraelu, gdzie rząd musiał się szybko z ustawy wycofać. No ale na Zachodzie wprowadzili, to u nas też trzeba! Bo po co się uczyć na cudzych błędach!
    Petycję podpisałam oczywiście i jeszcze namówiłam członków rodziny, by podpisali ;)
    I też napisałam post o tej ustawie - czułam potrzebę by chociaż w Internecie wypisać te wszystkie absurdy ;)

    Pozdrawiam cieplutko :*
    Kasia z bloga KsiążkoholizmPostępujący

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak myślę o tej ustawie to aż mnie skręca. Dla mnie to jest zmowa i tyle w temacie. Księgarnie pobankrutują i zostanie taki Empik czy Matras. Wiadomo kto na tym dobrze wyjdzie.
    Petycja oczywiście podpisana.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ta ustawa to kpina jakaś i już nie mogę na to patrzeć normalnie :| Petycja oczywiście podpisana! Mam nadzieję, że to coś da i nie wprowadzą tej ustawy, bo to będzie kurczę koniec mojego kupowania książek :/ :/ Ale czarny rynek wówczas naprawdę będzie kwitnąć xD No cóż, jak legalnie będzie za drogo (przecież już teraz jest!), no to trzeba sobie jakoś radzić... xD

    OdpowiedzUsuń
  6. Petycja podpisana. A pytanie retoryczne brzmi: kto na tej całej akcji zyskuje?

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi bardzo miło, gdy skomentujesz, podzielisz się ze mną swoją opinią dotyczącą danego postu. Lecz proszę, nie obrażaj nikogo :)